Ludwik Sobolewski, nowy prezes Giełdy Papierów Wartościowych, chce, by polska giełda przyciągała spółki z naszej części Europy. Zapowiada, że w bieżącym roku dojdzie do debiutu firmy ukraińskiej i liczy, że za nim przyjdą kolejne. Spodziewa się też, że ten rok zamknie się dla warszawskiego parkietu liczbą 30 debiutów - taką wizję rozwoju giełdy przedstawił w Radiu PiN.

- Musimy budować jak największą, jak najlepszą giełdę, która daje jak największą płynność, która wybija się, jeśli chodzi o podstawowe parametry i przyciąga spółki poprzez to, że tu są najlepsze warunki do pozyskiwania kapitału. Giełdę, która ma charakter międzynarodowy, i która jest giełdą nie tylko dla firm polskich, ale i zagranicznych, szczególnie jeśli chodzi o firmy z naszego regionu - powiedział w piątek L. Sobolewski. - Ważne jest, by nasza giełda zaczęła być postrzegana jako najważniejsza w tej części Europy - dodał.

Prezes GPW poinformował, że trwają prace nad wprowadzeniem na warszawski parkiet pierwszej spółki ukraińskiej. Miałoby to nastąpić jeszcze w tym roku. Chodzi o firmę cukrową Astarta Kijew. Jego zdaniem fakt, że Ukraina nie jest członkiem Unii Europejskiej, stwarza nowe bariery regulacyjne i formalne. Tymczasem w krajach ościennych jest więcej firm zainteresowanych wejściem na warszawski parkiet.

Szef GPW nie zapomina też o rodzimych spółkach. Spodziewa się, że do końca br. na parkiecie pojawi się jeszcze 20 spółek. - To ostrożne szacunki - powiedział L. Sobolewski. Zapytany o możliwość prywatyzacji samej giełdy, jej szef powiedział, że nie jest to obecnie priorytetem. - Szczególnie jeśli mowa o zmianach, które miałyby na celu dopuszczenie do akcjonariatu podmiotów zagranicznych. Nie w tym leży klucz na najbliższy rok czy dwa, jeśli chodzi o rozwój giełdy - powiedział. Skarb Państwa ma 8,8-proc. udział w kapitale GPW. Pozostałe 1,2 proc. posiadają banki, domy maklerskie oraz emitenci papierów wartościowych.

PAP