"NBP ma obecnie spory komfort, ponieważ inflacja jest wyraźnie niższa od dolnego brzegu przedziału docelowej inflacji. (...) Nie spodziewam się skokowego wzrostu inflacji. inflacja będzie stopniowo zbliżać się do celu (RPP). Natomiast, co się wydarzy po tym, kiedy już ten cel osiągnie, trudno teraz przewidzieć" - uważa członek Rady. "Wtedy prawdopodobnie będziemy mieli do czynienia z powszechnie prognozowanym osłabieniem wzrostu w USA i w strefie euro, co nie pozostanie bez wpływu na polską gospodarkę" - powiedział w wywiadzie dla Reutera Andrzej Sławiński. Inflacja w czerwcu spadła do 0,8 procent rok do roku.
"Inflacja pozostaje zagadką, ponieważ jest znacznie niższa od prognoz inflacji sprzed 5-7 kwartałów. Zjawisko to nadal nie jest do końca wyjaśnione. Mamy obecnie niższą niż prognozowaną wcześniej inflację pomimo, że prognozowane cen ropy wtedy były znacznie niższe niż od ich dzisiejszej wysokości" - powiedział Sławiński.
Zdaniem przedstawiciela Rady wysokie ceny ropy naftowej mogą stanowić zagrożenie. Z powodu napiętej sytuacji geopolitycznej cena tego surowca wspięła się ostatnio w okolice historycznych maksimów w okolicach 80 dolarów za baryłkę. "Wzrost cen ropy jest zagrożeniem nie tylko dla inflacji, ponieważ wcześniej, czy później wysokie ceny benzyny wpłyną niekorzystnie na siłę nabywczą gospodarstw domowych. Obawy, że tak się stanie wpłyną niekorzystnie na oczekiwania konsumentów" - powiedział Sławiński.
"Z ropą może więc być kłopot. Co się tyczy cen żywności, nie widać większych zagrożeń" - dodał. Jednak zdaniem Sławińskiego nie powinno się reagować nerwowo na szoki, które pojawiają się w gospodarce.
"Banki centralne z reguły nie regują na szoki podażowe. Reagują na nie tylko wtedy, gdy oczekuje się, że mogą wystąpić efekty drugiej rundy. Te jednak raczej nie wystąpią. Doświadczenia 2004 roku mówią, że - podobnie jak w innych krajach - ryzyko wystąpienia efektów drugiej rundy jest także w nas małe" - powiedział członek RPP.