Daria Duda dokupiła właśnie 6,33 proc. akcji Unimilu i posiada już 9,99 proc. kapitału producenta prezerwatyw z Dobczyc. Maciej Zientara ujawnił w zeszłym tygodniu, że ma 10 proc. walorów firmy i zamierza nadal zwiększać zaangażowanie. Po dużych obrotach na papierach Unimilu można sądzić jednak, że nie tylko on ma takie plany. Wczoraj kurs po wzrośnie o 2,32 proc. wyniósł 52,9 zł. Już od tygodnia utrzymuje się powyżej 50 zł, czyli ceny oferowanej przez Ansella w wezwaniu (zapisy na sprzedaż akcji ruszyły 13 lipca i potrwają do 11 sierpnia). Australijczycy co prawdą mogą zapłacić więcej, tj. 53 zł, ale tylko wtedy, jeżeli skupią co najmniej 90 proc. kapitału Unimilu. A to im się raczej nie uda. Z naszych informacji wynika, że ani jeden akcjonariusz polskiego producenta na razie nie odpowiedział na wezwanie.
Kwestia ceny
Analitycy są przekonani, że Ansell - światowy lider produkcji rękawiczek chirurgicznych i wicelider na globalnym rynku prezerwatyw - zaproponuje wyższą cenę. Jaką? - Może 60 zł? - zastanawia się Michał Majerski, analityk domu maklerskiego Erste Securities. Podobnie myśli Mirosław Stępień, specjalista w DM BISE. Zaznacza jednak: - Wszystko zależy od tego, jak bardzo Ansell jest zdeterminowany do zakupu polskiej spółki. Eksperci zauważają, że cena między 60 a 70 zł za walor Unimilu skusiłaby już pewnie Macieja Zientarę. - Jest inwestorem finansowym i nie planuje wejść w posiadanie pakietu większościowego. Liczy po prostu na dobry zarobek - tłumaczy M. Stępień. Eksperci uważają, że Ansell może podwyższyć cenę w wezwaniu lub ogłosić nowe, żeby zachęcić dotychczasowych dużych akcjonariuszy (m.in. Zientarę i Dudę) do odsprzedaży papierów. Zdaniem specjalistów, w ślad za nimi - jeżeli odpowiedzieliby na wezwanie - poszliby mali inwestorzy. Analitycy sądzą ponadto, że Ansell, jako inwestor branżowy, jest w stanie zapłacić za firmę więcej niż podmiot finansowy. - Uzyskuje przecież efekty skali i synergii - mówi Remigiusz Sopel, analityk IDMSA. Dodaje, że Unimilu nie można wyceniać jedynie poprzez aktualne zyski: - Trzeba wziąć pod uwagę także renomę, markę i szanse wzrostu. A te są naprawdę duże.
Będą walczyć?
Specjaliści twierdzą, że Australijczycy raczej nie zrezygnują z przejęcia polskiego producenta. - To jest bardzo mało prawdopodobne - mówi R. Sopel. Dlaczego? - Ansell nie złoży broni, bo byłaby to dla niego bolesna porażka - chodzi o prestiż. Musiałby przyznać, że nie jest w stanie przejąć spółki z Polski - wyjaśnia M. Stępień. Dlatego, zdaniem analityka IDMSA, możliwe jest, że Ansell podniesie cenę w wezwaniu jeszcze przed jego zakończeniem.