Reklama

Eksperci straszą suszą, ale giełdowe firmy nie tracą optymizmu

Przedsiębiorcy z branży spożywczej, mimo że działają w różnych segmentach, o suszy mówią to samo: na razie nie ma czego się bać

Publikacja: 25.07.2006 07:19

Przedstawiciele spółek kupujących pasze lub je przygotowujące nie są zgodni co do tego, jak duże będą straty spowodowane suszą. - Niektóre wypowiedzi na ten temat są mocno przesadzone - twierdzi Andrzej Budziński, wiceprezes Provimi-Rolimpeksu, producenta pasz.

Zagranica pomoże

Zdaniem A. Budzińskiego, susza zmniejszy zbiory, jednak skalę tego zjawiska będzie można oszacować dopiero za dwa czy trzy tygodnie. - Stan faktyczny będzie można ocenić dopiero po okresie skupu, kiedy poznamy ilość zbóż, jakie zostały dostarczone przez rolników - dodaje A. Budziński. Czy susza zmniejszy zyski Provimi-Rolimpeksu i podobnych firm? Raczej nie. Zboża paszowe są znacznie mniej narażone na anomalie pogodowe niż konsumpcyjne.

Wprawdzie spadek krajowej produkcji zbóż oznacza, że rodzimy rynek nie zaspokoi zapotrzebowania producentów pasz na ziarno, jednak dzięki jednolitemu rynkowi europejskiemu będą w stanie zaopatrzyć się za granicą, np. w krajach grupy wyszehradzkiej. Te państwa będą dysponowały nadwyżką zbóż. Poza tym UE ma zapasy interwencyjne, które gromadzi na wypadek suszy. Teraz będzie mogła je wykorzystać. Jeśli chodzi o ewentualną podwyżkę cen zbóż, a co za tym idzie produktów pochodnych, to niewątpliwie do niej dojdzie. Jednak, zdaniem ekspertów, nie wcześniej niż jesienią. A do tego czasu producenci pasz zdążą się do niej przygotować.

Piwa nie zabraknie

Reklama
Reklama

Producenci piwa przyznają, że w ich branży ogromne znaczenie mają jęczmień i chmiel. Nie ukrywają jednak, iż problem suszy i związanych z nią wyższych cen płodów rolnych dotknie dostawców, a nie ich samych. - Słabe zbiory i wyższe ceny nas nie obchodzą. Zawarliśmy długoterminowe kontrakty, zatem nasze koszty nie wzrosną - tłumaczy Justyna Piszczek, rzecznik Grupy Żywiec. Kompania Piwowarska, właściciel takich marek, jak Lech, Tyskie, Żubr czy Redd?s, zabezpiecza się przed wahaniami cen poprzez robienie zapasów surowców. - Przed sezonem letnim jest to nieuniknione, bo produkcja jest znacznie wyższa niż w innych okresach - mówi Barbara Pleban, rzecznik KP.

Mięso i oleje muszą poczekać

Zdaniem Krystyny Szczepkowskiej, rzecznik Indykpolu, za wcześnie jest na ocenę wpływu pogody na producentów mięsa. - Zboża z tegorocznych zbiorów wykorzystywane są do produkcji pasz dopiero we wrześniu - przypomina. Podkreśla, że współpracujące z Indykpolem wytwórnie posiadają potrzebne zapasy zbóż do realizacji bieżących zamówień. Nie zgłaszały problemów związanych z zaopatrzeniem w ziarno ani konieczności podwyżki cen. Podobnego zdania jest Polski Koncern Mięsny Duda. - Nie widzę na razie żadnych skutków finansowych obecnej suszy. Natomiast w czasie upałów świnie wolniej przybierają na wadze, a to już uderza w nasze zyski - mówi Rafał Oleszak, członek zarządu Polskiego Koncernu Mięsnego Duda.

Susza nie daje się też na razie we znaki Zakładom Tłuszczowym Kruszwica. - Odbieramy wprawdzie sygnały od dostawców, którzy mówią, że plony będą niższe od oczekiwanych. Ale przecież oczekiwania to rzecz względna - mówi Roman Rybacki, wiceprezes Kruszwicy.

Komentarz

Dariusz Sapiński

Reklama
Reklama

prezes Spółdzielni Mleczarskiej "Mlekovita"

Na pastwiskach jest sucho, mamy pustynię

Nie przypominam sobie, żeby w ubiegłych latach susza doskwierała nam aż do tego stopnia. Cierpią na tym dochody całego rolnictwa. Producentów mleka, takich jak ja, również. Trawy wyschły, na pastwiskach mamy pustynię. Na szczęście w niektórych rejonach kraju jest nadpodaż trawy i możemy ją stamtąd sprowadzać.

Nie da się jednak całkowicie zniwelować wpływu suszy. Odbija się to na produkcji. W lipcu spadła o 5 proc.

w porównaniu z tym samym okresem zeszłego roku. A to może być dopiero początek. Jest ryzyko, że jesienią będzie jeszcze gorzej.Nasi konsumenci nie odczują na razie żadnych konsekwencji suszy. Nie zamierzamy podwyższać cen w lecie. Szczególnie że to okres skupu. Nad taką decyzją zastanowimy się najwcześniej po wakacjach.

Wojciech Skurkiewicz

Reklama
Reklama

rzecznik Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych

Jesteśmy przygotowani na każdą ewentualność

Na razie susza nie wpływa ani pozytywnie, ani negatywnie na ilość pozyskiwanego przez nas drewna. Spółki, którym dostarczamy surowiec, mogą być pod tym względem spokojne.

Brak deszczów powoduje jednak mnóstwo pożarów (obowiązuje trzeci, najwyższy poziom zagrożenia pożarowego). Dziennie gasimy ich około 150. W samym tylko lipcu lasy paliły się już 3,5 tys. razy. Jednostkowe straty były różne - od 0,5 do 60 hektarów. Nie są to na szczęście znaczące ubytki drewna w porównaniu

do zasobów Lasów Państwowych. Czy pożary zwiększą jednak nasze koszty i zmniejszą wynik finansowy? Należy zwrócić uwagę, że nie jest to zależne od nas. Jesteśmy natomiast przygotowani na każdą ewentualność. Nasze wozy gaśniczo-patrolowe są w pogotowiu. To kosztuje. Nie wykluczam więc w związku z pogodą

Reklama
Reklama

sytuacji, że pieniądze z Funduszu Leśnego nie wystarczą w tym roku na gaszenie pożarów i odnawianie lasów. W takiej sytuacji Lasy Państwowe będą zmuszone czerpać środki finansowe z innych źródeł. Niemniej

na razie pieniądze są i je wykorzystujemy.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama