- Jukosu nie można uratować przed bankructwem - stwierdził Eduard Rebgun, zarządca komisaryczny rosyjskiej spółki, na wczorajszym zebraniu jej wierzycieli. Ci nie zgodzili się przyjąć planu restrukturyzacji finansów koncernu i podjęli decyzję o likwidacji firmy.

Za bankructwem Jukosu zagłosowało 94 proc. wierzycieli, czyli zdecydowana większość. - Plan restrukturyzacji finansów spółki jest niezgodny z rosyjskim prawem - podkreślił przedstawiciel rosyjskiego urzędu skarbowego, największego wierzyciela koncernu. Jednak głównym argumentem za decyzją o likwidacji spółki były szacunki podane przez Eduarda Rebguna. Według jego wyliczeń, majątek koncernu wart jest 17,7 mld USD, podczas gdy dług firmy wynosi 18,2 mld USD. Władze Jukosu jednak utrzymują, że aktywa firmy mają wartość 38 mld USD. Również analitycy z londyńskiego UBS Warburg uważają, że wartość Jukosu podana przez Rebguna jest zaniżona. Biorąc pod uwagę wartość udziałów w Rosniefcie (7,7 mld USD), Gazpromniefcie (4,2 mld) oraz w spółkach wydobywających surowiec (10,7 mld) i rafineriach ropy naftowej (5,6 mld), wycenili koncern na 29 mld USD.

Na początku sierpnia moskiewski sąd arbitrażowy będzie rozpatrywał sprawę bankructwa Jukosu. Jednak wczorajsza decyzja kredytodawców faktycznie przesądziła o końcu istnienia firmy, która jeszcze dwa lata temu była największym producentem ropy w Rosji. Tydzień temu z Jukosu odszedł dyrektor generalny Steven Theede.

Bloomberg, RIA Nowosti