Analitycy z uwagą śledzą sytuację na rynku paliw w USA, ponieważ tamtejsi konsumenci wykorzystują niemal 40 procent jego globalnej produkcji. Inwestorów niepokoją doniesienia z Nigerii, będącej największym afrykańskim eksporterem ropy, gdzie w jednej z wielkich rafinerii nastąpiła w tym tygodniu awaria. Impulsem do zwiększonych zakupów surowca jest dziś również postępująca eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie.

Podczas czwartkowych walk na pograniczu izraelsko-libańskim zginęło 9 żołnierzy armii Izraela - najwięcej od wybuchu konfliktu. Bez znaczących ustaleń zakończyła się międzynarodowa konferencja w Rzymie, poświęcona próbom zażegnania konfliktu. "Oceniam, że (ofensywa przeciwko Libanowi) będzie trwała jeszcze przez kilka tygodni" - powiedział w czwartek dziennikarzom czołowy przedstawiciel armii izraelskiej, Udi Adam. O godzinie 12.09 baryłkę ropy Brent w kontraktach terminowych wyceniano na 74,17 dolara, czyli 0,23 procent powyżej środowego zamknięcia.

((Tłumaczyła: Joanna Radkiewicz; Redagował: Piotr Skolimowski; Reuters Serwis Polski, tel 22 653 9700; [email protected]))