W ciągu dwóch-trzech lat rząd będzie musiał sprywatyzować polską elektroenergetykę i utraci nad nią kontrolę - ostrzega BOT Górnictwo i Energetyka w liście do ministra skarbu. I podsuwa własne rozwiązania.

List, do którego dotarł "Parkiet", w tym tygodniu trafił do ministra skarbu. Wynika z niego, że połączenie pod skrzydłami Polskich Sieci Elektroenergetycznych państwowych producentów i dystrybutorów energii i utworzenie Polskiej Grupy Energetycznej (PGE) może oznaczać gospodarczą katastrofę. BOT, który wejdzie w skład grupy, ostrzega, że nowy podmiot nie będzie w stanie finansować inwestycji. Jego pozycja konkurencyjna będzie słaba. Może też paść ofiarą wojny cenowej. BOT przypomina, że włączenie w struktury grupy jego przedsiębiorstw zagrozi ich płynności finansowej (w związku z włączeniem do PSE stracą prawo do rekompensat za rozwiązanie tzw. kontraktów długoterminowych; chodzi o miliardy złotych).

Jak temu wszystkiemu zaradzić? Zmieniając rządowy program dla branży oraz wybierając inny wariant jej konsolidacji, w tym rezygnując z łączenia niektórych firm z PSE przed rozwiązaniem kontraktów długoterminowych (KDT).

Przedstawiciel Ministerstwa Gospodarki powiedział nam wczoraj, że obawy BOT-u są nieuzasadnione. Teraz sytuacja finansowa PGE nie może być już rozpatrywana pod kętem poszczególnych spółek. W wyniku rozwiązania KDT kondycja polskich wytwórców energii nie pogorszy się - zaznaczył.