KPWiG złożyła w imieniu inwestorów pozew o odszkodowanie przeciwko prezesom i członkom rady nadzorczej Domu Maklerskiego WGI. Dzień wcześniej prokuratura wystąpiła z wnioskiem o ustanowienie hipotek na nieruchomościach prezesów. Część pieniędzy klientów WGI udało się "zamrozić" na koncie w Stanach Zjednoczonych.

Polski rynek powoli dojrzewa. Co pewien czas wstrząsają nim afery. Tak będzie jednak nadal, podobnie jak w USA czy innych rozwiniętych gospodarkach. Dojrzałość nie objawia się bowiem brakiem nieprawidłowości, lecz umiejętnym ich eliminowaniem: skutecznym i szybkim.

Mamy jeszcze bardzo wiele do zrobienia, ale posuwamy się do przodu. Zarząd i rada 4Media przez kilka lat bezkarnie - i bezczelnie - oszukiwały inwestorów. Szybsza i ostrzejsza, choć niekoniecznie bardziej skuteczna, była reakcja nadzorcy rynku i prokuratury w odniesieniu do aktorów spektaklu pt. "4 lutego - dzień z życia kontraktów". Najszybciej i najciekawiej akcja rozwija się w przypadku WGI. Trochę późno, ale lepiej późno niż wcale. Wniosek o areszt, hipoteki, zamrożenie konta w USA, teraz pozew. I szansa, że klienci odzyskają cząstkę własnych pieniędzy.

O to właśnie inwestorom chodzi najbardziej - o ich pieniądze. W przypadku 4Media - szukaj wiatru w polu, a znajdziesz najwyżej prezesów, ponoć biednych jak mysz kościelna. W przypadku "4 lutego" - szukaj gruszek na wierzbie, najlepiej w raju podatkowym. Historia WGI wygląda odrobinę inaczej. I o tę odrobinę jesteśmy bliżej normalności. Bo do tej pory - by użyć zakurzonej trochę metafory - to inwestorzy byli, niestety, puszczani w skarpetkach.