Indeks WIG20 rozpoczął piątkową sesję wyraźnym, bo 1-proc. wzrostem. W ten sposób warszawski parkiet zareagował na zwyżkę amerykańskich indeksów dzień wcześniej, kiedy to nie poddały się one pesymistycznym nastrojom, jakie ogarnęły europejskie parkiety, po informacjach z Wielkiej Brytanii na temat planowanych zamachów terrorystycznych. Zwyżka WIG20 na początku notowań to jednak był jedyny miły dla byków akcent wczorajszej sesji. Później już bowiem było tylko gorzej. Rynek powoli osuwał się już do końca dnia, żeby ostatecznie zakończyć dzień na poziomie 2917,4 pkt, czyli spadkiem aż o 2,9 proc.

Piątkowa sesja ma negatywną wymowę nie tylko dlatego, że ze zwyżki o 1 proc. zrobił się ostatecznie spadek o prawie 3 proc., ale z wielu innych powodów. Na wykresie dziennym WIG20 została wyrysowana długa czarna świeca, która kończy trwającą tydzień stabilizację ponad psychologicznym poziomem 3000 pkt. Zostało pokonane wsparcie, jakie na 2930 pkt tworzy 38,2-proc. zniesienie czerwcowo-lipcowych wzrostów. Do lamusa odeszła szeroka luka hossy z 20 lipca br. (2934,8-3001,9 pkt). Przede wszystkim jednak została potwierdzona, zapowiadająca zmianę trendu, zeszłotygodniowa formacja zasłony ciemnej chmury, co w połączeniu z wyraźnym już odbiciem MACD od swojej linii sygnalnej, stanowi silny sygnał sprzedaży. Nawet jeżeli weźmiemy poprawkę na nieco "świąteczny" charakter piątkowych notowań. Wymienione wyżej sygnały sugerują, że realny jest powrót zdecydowanych spadków, które w kolejnych tygodniach sprowadzą WIG20 przynajmniej do czerwcowych minimów (2449,8 pkt). Chociaż raczej nie należy zakładać tak dużej dynamiki, jak to miało miejsce w maju i czerwcu. Wówczas stroną podażową byli zagraniczni gracze, którzy w ciągu kilku dni potrafią zamknąć wszystkie pozycje zostawiając po sobie "spaloną ziemię". Tymczasem obecnie, jak wskazuje ostatni raport Analiz Online, na rynku królują rodzime fundusze. A te wychodzą z akcji znacznie delikatniej. Fundusze mogą zacząć bardziej zdecydowanie sprzedawać, dopiero gdy spanikują ich klienci, a więc najwcześniej po 2-3 miesiącach ciągłych

spadków.