Bardzo korzystne wieści z punktu widzenia giełdowych inwestorów miał wczoraj amerykański Departament Pracy. Wskaźnik cen producentów w USA wzrósł w lipcu zaledwie o 0,1 proc., a tzw. wskaźnik inflacji bazowej, nieuwzględniającej cen żywności i energii - tak ważny przy podejmowaniu decyzji w sprawie stóp procentowych przez zarząd Rezerwy Federalnej - nawet spadł (o 0,3 proc.), co stało się po raz pierwszy od dziesięciu miesięcy. Dane okazały się znacznie lepsze od prognoz ekonomistów, którzy oczekiwali wzrostu inflacji o 0,4 proc.

Jaka była reakcja? Na rynku kontraktów terminowych ocena szans na podwyżkę stóp przez Fed w drugiej połowie roku z miejsca obniżyła się z 90 do 71 proc. Natomiast na rynkach akcji inwestorzy przystąpili do dość zdecydowanych zakupów. W Europie niemiecki wskaźnik DAX i francuski CAC-40 podskoczyły o przeszło 1 proc. i oba znalazły się na poziomie najwyższym od czasu majowej korekty. Lepsze nastroje zagościły też m.in. na parkiecie w Londynie (wzrost o ok. 0,5 proc.), tyle że tam indeksy nie zawędrowały jeszcze tak wysoko. Na europejskich parkietach szczególnym wzięciem cieszyły się akcje banków, dla których brak podwyżek stóp to szansa na utrzymanie wyższych marż. Ton nadawał szwajcarski UBS, który pochwalił się wczoraj aż 47-proc. wzrostem kwartalnego zysku. Akcje giganta z Zurychu zyskały ponad 3 proc., a niemieckiego Deutsche Banku - 1,2 proc. Chętnie kupowano również papiery ubezpieczycieli, m.in. francuskiego koncernu AXA.

Aktywność na europejskich rynkach nie była wczoraj wysoka. Kilka giełd, m.in. w Wiedniu i Mediolanie, podobnie jak warszawska, zamknęło podwoje ze względu na święto kościelne. Także w Stanach Zjednoczonych sesja stała pod znakiem zwyżek. Po dwóch godzinach handlu Dow Jones zyskiwał 0,9 proc., a szczególnie wyraźnie w górę szły akcje Citigroup. Dziś ukażą się dane o cenach płaconych przez amerykańskich konsumentów i zapewne one zdecydują o przebiegu giełdowych sesji.