Nie zamierzam przechodzić na emeryturę. Czekają mnie jeszcze nowe wyzwania - zapewniał w ostatni piątek, podczas prezentacji wyników PKO BP, prezes banku Andrzej Podsiadło. Pytany o swoje plany na przyszłość Podsiadło, który zgodnie ze swoją wcześniejszą zapowiedzią pożegna się z PKO BP z końcem października, tylko się uśmiechał. - Ja już swoje dla państwa zrobiłem. Teraz pora pomyśleć o sobie - dodał.
Jako prezes PKO BP, spółki akcyjnej z większościowym udziałem Skarbu Państwa, Podsiadło podlega ustawie kominowej, ograniczającej jego płacę do 15 tys. zł miesięcznie. W porównaniu z prezesami innych banków, gdzie przeważa prywatny kapitał i gdzie zarobki czołowych menedżerów idą w setki tysiźcy złotych, posadę szefa PKO BP rzeczywiście trudno określić jako lukratywną. To w połączeniu z wypowiedziami prezesa pozwala sugerować, że myśli on już o pracy w tzw. sektorze prywatnym. A gdzie jeśli nie w banku miałby szukać swojej szansy tak wytrawny bankowiec jak Andrzej Podsiadło? Tak się składa, że jest jeden duży bank, który potrzebuje prezesa. A raczej będzie go potrzebował wiosną przyszłego roku. Mowa o Banku Zachodnim WBK. Wieloletni prezes poznańsko-wrocławskiego banku Jacek Kseń zamierza ustąpić w kwietniu przyszłego roku, by, jak mówi, móc więcej czasu poświęcić rodzinie i swojej pasji - impresaria muzycznego.
Według prezesa J. Ksenia, jego następca zostanie przedstawiony przy okazji prezentacji wyników BZ WBK za 2006 r. w lutym przyszłego roku. Czy tym człowiekiem może być A. Podsiadło? Wiele wskazuje, że tak. Na rynku nie ma zbyt wielu menedżerów dysponujących podobnym jak obecny szef PKO BP doświadczeniem w kierowaniu dużym giełdowym bankiem. Bez pracy jest co prawda Cezary Stypułkowski, były prezes Banku Handlowego, który w atmosferze skandalu rozstał się z PZU. Wątpliwe też, by na takim rozgłosie, związanym z osobą nowego prezesa, zależało AIB, głównemu udziałowcowi BZ WBK. A. Posiadło nie budzi takich emocji. Choć jest postrzegany jako człowiek lewicy, udowodnił, że potrafi się dogadać z politykami z przeciwnej strony sceny politycznej.