Sprawa domniemanego konfliktu interesów wynikającego z jednoczesnego pełnienia przez Leszka Balcerowicza funkcji przewodniczącego Komisji Nadzoru Bankowego oraz założyciela i członka rady fundacji CASE będzie pierwszą, jaką zajmie się sejmowa komisja śledcza ds. banków. Wiceprzewodniczący komisji Szymon Pawłowski (LPR) potwierdził wczoraj, że jest na to "wstępna zgoda" posłów związanych z koalicją rządową. Zaznaczył też, że przesłuchania świadków mogłyby się rozpocząć od 28 sierpnia.
Tymczasem Leszek Balcerowicz oświadczył wczoraj, że faktycznymi przyczynami powołania komisji śledczej były m.in. wykluczenie z prac KNB Cezarego Mecha oraz nieuleganie przez KNB naciskom politycznym we wcześniejszych fazach postępowania w sprawie przejęcia przez UniCredito Banku BPH. Balcerowicz dodał, że "każdy przyszły prezes Narodowego Banku Polskiego będzie musiał mieć świadomość, że decyzje sprzeczne z oczekiwaniami polityków mogą go narazić na uciążliwe przesłuchania przed komisją śledczą powoływaną z dowolnych powodów".
Artur Zawisza (szef komisji) powiedział wczoraj w radiowej Trójce, że nie popiera pomysłu odstąpienia od przesłuchiwania kontrkandydatów Kazimierza Marcinkiewicza w wyborach samorządowych (były premier zwrócił się z takim apelem do marszałka Sejmu Marka Jurka). Chodzi o Hannę Gronkiewicz-Waltz i Marka Borowskiego. Przewodniczący Zawisza podkreślił też, że Leszek Balcerowicz zostanie poproszony przed oblicze komisji "niezwłocznie po jej pierwszym posiedzeniu". W poniedziałek posłowie mają ustalić listę świadków.