Reklama

WAHANIA SUROWCÓW

Publikacja: 19.08.2006 09:02

Za nami kolejna sesja, która niewiele wnosi do oceny kondycji rynku. Wciąż trwa patowa sytuacja, a indeksy bez większych sukcesów od wyprzedaży z początku sierpnia szukają trwalszego kierunku. Bez udziału zagranicznych inwestorów idzie to bardzo opornie i jedyne, co pozostaje rodzimym graczom, to na bieżąco reagować na wydarzenia na rynkach światowych. Tylko światowych, bo jak raz jeszcze 

potwierdziła publikacja produkcji przemysłowej oraz PPI, dane z rodzimej gospodarki przechodzą na obecnym etapie bez większego echa na rynkach finansowych.

Takie to już uroki okresu

wakacyjnego. 

Na wczorajszej sesji głównym sprawcą wahań były surowce. Wynikało to z faktu, że od połowy tygodnia indeks towarów CRB testował arcyważne wsparcie na 200-sesyjnej średniej, która już trzeci rok stanowiła wsparcie dla trendu wzrostowego na rynku surowców, a ten z kolei (w uproszczeniu) napędzał hossę na wszystkich emerging markets. Wyraźne naruszenie poziomu wsparcia na sesji czwartkowej (dalszy spadek cen ropy i miedzi) wystraszył przed otwarciem sesji na GPW wielu inwestorów. Nie wszyscy na rynku terminowym wiedzieli, że z samego rana w kopalni miedzi Escondida w Chile ogłoszono strajk i całkowicie wstrzymano produkcję, co jeszcze przed rozpoczęciem handlu na GPW wywołało wzrost cen surowca na rynkach światowych i przykryło brzydki wygląd

Reklama
Reklama

wykresu indeksu towarów CRB.

Dopiero gdy większość serwisów opublikowała tź informację, grające pod odreagowanie surowców KGHM i PKN pomogły w odrabianiu strat i wykreśleniu sesyjnych szczytów WIG20 i kontraktów.

Jak wspomniałem, rynek

reaguje teraz tylko na pojedyncze informacje i próżno szukać 

jakiegoś trendu, więc gdy emocje trochę padły, baza zmalała i do

gry wszedł arbitraż, to wystarczyła jedna zła informacja, by zapomnieć o kontynuacji wzrostu. Była nią podwyżka rocznej stopy depozytów i pożyczek o 27 pb. w Chinach. Bank centralny ponownie próbuje schłodzić gospodarkę, więc

Reklama
Reklama

inwestorzy powinni dyskontować mniejszy popyt na surowce. Gdyby rynek był w trendzie wzrostowym, to ta informacja byłaby zapewne tylko chwilowym strząśnięciem słabszych graczy, choć może

równie bolesnym jak 27 kwietnia. Tak przy okazji, odnosząc się do tamtej daty warto odnotować obecną podwyżkę w Chinach

jako kolejne poważne ostrzeżenie dla wszystkich emerging

markets.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama