Drugi co do wielkości belgijski bank zarobił w ostatnim kwartale 736 mln euro, o 48 proc. więcej niż rok temu. - Rezultaty za pierwsze półrocze są satysfakcjonujące - twierdzi Andre Bergen, nowy prezes spółki. Chociaż wyniki są nieco lepsze, niż spodziewali się analitycy, to akcje pożyczkodawcy staniały wczoraj o 5,8 proc. Była to reakcja na komunikat KBC, w którym bank stwierdził, że rezultaty w drugim półroczu mogą być zagrożone ze względu na mniej korzystne czynniki zewnętrzne.

Zyski Belgowie chcą przeznaczyć na inwestycje w Europie Środkowowschodniej. Chociaż w kraju KBC wciąż generuje większy dochód niż w naszym regionie (275 wobec 135 mln euro), to już jego dynamika zachęca do większego zaangażowania za granicą (w Europie Środkowowschodniej bank zarobił w drugim kwartale o 25 proc., a w Belgii tylko o 2 proc. więcej niż przed rokiem). - Interesują nas nowe państwa członkowskie Unii Europejskiej oraz te, które wejdą do Wspólnoty w najbliższym czasie - mówi "Parkietowi" Viviane Huybrecht, rzecznik prasowy koncernu. - Działamy już w czterech krajach regionu: Polsce, Czechach, na Słowacji i w Słowenii. Chcemy w najbliższym czasie wejść do Rumunii, Bułgarii i krajów byłej Jugosławii - precyzuje.

Huybrecht zaznacza, że Polska to dla KBC bardzo ważny rynek. - Obecnie mamy ok. 4 proc. tortu, jednak w tym i przyszłym roku chcemy rozbudować sieć o 120 nowych placówek. Śledzimy też sprawę przetargu 200 oddziałów, które ma sprzedać UniCredit - wyjaśnia.