Rada Ministrów ma dziś dyskutować o wstępnym projekcie budżetu na przyszły rok. Poszczególne resorty miały niewiele czasu, by zapoznać się ze szczegółowymi wyliczeniami dochodów i wydatków. Ministerstwo Finansów rozesłało bowiem odpowiednie dokumenty dopiero w poniedziałek rano.
Wyższe wpływy
MF wyliczyło ostatecznie, że dochody budżetu w 2007 r. wyniosą 212,23 mld zł, wydatki - 242,23 mld zł. Oznacza to, że przy niezmienionym deficycie (30 mld zł) resort podwyższył prognozę wpływów o 3,2 mld zł. Tymczasem jeszcze w lipcu minister Stanisław Kluza obniżył ówczesne szacunki z 213 do 209 mld zł. Co się stało, że MF wraca do pierwotnych wyliczeń? - Przeszacowaliśmy dochody w związku z prognozowanym wyższym wzrostem PKB w tym roku - tłumaczyła wiceminister Elżbieta Suchocka-Roguska. Istotnie, po zaskakująco dobrych danych GUS nt. produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej, resort zmienił szacunki dynamiki produktu krajowego na ten rok z 4,6 do 5,2 proc.; oraz inflacji (z 0,8 do 1,1 proc.). Korekta nie objęła prognoz zmian cen i PKB w 2007 r. (wciąż odpowiednio 1,9 i 4,6 proc.).
Potrzeby pożyczkowe rosną
Dla inwestorów ważną informacją są dane o planowanych potrzebach pożyczkowych państwa. Te zaś rosną. Plan na ten rok mówił o 41 mld zł, w przyszłym roku będzie to już 44 mld zł (35 mld zł ma pochodzić z emisji papierów wartościowych na rynku polskim, 9 mld zł na rynkach zagranicznych). Przy malejącym o 0,5 mld zł deficycie wskazuje to na braki środków na wydatki pozabudżetowe (m.in. transferów do otwartych funduszy emerytalnych). Większe zapożyczanie to także dowód, że w przyszłym roku rząd zakłada niewielkie przychody z prywatyzacji (mówi się o trzech miliardach złotych). Pieniądze z obligacji trafią również na prefinansowanie inwestycji unijnych.