Po atmosferze szturmu na akcje z poprzedniego dnia niewiele zostało, przez większość dnia rynek krążył wokół poprzedniego zamknięcia. Uwagę zwracało wyraźne ograniczenie dodatniej bazy na kontraktach terminowych na WIG20, która z 34 pkt w poniedziałek na koniec wczorajszej sesji wyniosła mniej niż
3 pkt. Można to wiązać z gorszymi nastrojami na światowych giełdach. Spadek liczby otwartych pozycji na wrześniowej serii futures na WIG20 wskazuje, że część inwestorów zdecydowała się na realizację zysków. Liczba otwartych pozycji spadła pierwszy raz od 25 sierpnia. Mniejsza LOP i baza to raczej nie przełomowe zdarzenie na rynku, ale też trudno mówić o przełomie na rynku od dwóch miesięcy dość nerwowo zmieniającym się na wysokości ok. 3000 pkt dla WIG20. O tym, że poniedziałkowa zwyżka, mimo imponującej skali, nie zmieniła obrazu naszego parkietu, świadczy też zachowanie wykresu 3-miesiźcznej zmiany WIG20. Utrzymał się on w konsolidacji, w jakiej pozostaje od przeszło trzech miesięcy, czyli z grubsza między poziomem minus 9 proc. i plus 7 proc.
Analitycy techniczni w poniedziałkowej zwyżce mogę upatrywać dopełnienia prawego ramienia formacji głowy z ramionami, tworzonej przez ostatnie dwa miesiące. Zmniejszenie się bazy ma znaczenie z punktu widzenia groźby zamykania otwieranych w ostatnich dniach pozycji arbitrażowych. Świadomość tego może ograniczać zapędy kupujących. Po Święcie Pracy w USA tamtejszy rynek spadał. Przeważała opinia, że cieniem na koniunkturze kładę się spółki paliwowe, na których gorsze postrzeganie ma wpływ taniejąca ostatnio ropa. Jednocześnie spadek ceny tego surowca zaczęto wiązać z kondycję gospodarki, czego do tej pory raczej nie było. To może sugerować, że stopniowo zaczyna zmieniać się nastawienie inwestorów, którzy z dwóch możliwych interpretacji spadku cen paliw - korzystnej dla gospodarki poprzez wpływ na
wydatki konsumentów oraz
niesprzyjającej, bo będącej pochodną słabszej koniunktury gospodarczej - wybierają drugą. Z perspektywy rynków wschodzących należy odnotować też powrót obaw przed podwyżkami stóp w USA. Na taką możliwość wskazano w raporcie OECD.