Reklama

Kongres i FBI tropią aferę w HP

Aferą w Hewlett-Packard zajął się Kongres, FBI oraz kalifornijska prokuratura. Winna jej rozpętania szefowa rady nadzorczej odchodzi

Publikacja: 13.09.2006 08:53

Komisja Handlu i Energetyki Izby Reprezentantów zainteresowała się sprawą i zażądała ujawnienia nazw firm uwikłanych w skandal, który rozpoczął się jeszcze w 2005 r. (za czasów rządów w HP Carly Fioriny) od przecieku z rady nadzorczej do mediów.

Detektywi i billingi

Aby ustalić, kto okazał się niedyskretny, komputerowy gigant wynajął prywatną firmę. Ta dotarła do billingów członków rady nadzorczej i dziennikarzy, którzy zajmowali się walką o władzę w Hewlett-Packard. Ale być może przy okazji prywatnego śledztwa złamano obowiązujące prawo o ochronie danych osobowych. HP w drodze wewnętrznego dochodzenia ustalił, że źródłem przecieków do prasy był członek rady nadzorczej George Keyworth, jednak to nie on jest osobą, która znalazła się w największych tarapatach.

Zarówno kongresmeni, jak i władze nadzorcze oraz prokuratura domagają się ujawnienia, kto właściwie zlecił dochodzenie i jak nazywa się firma detektywistyczna, która weszła - jak się okazuje w niezupełnie legalny sposób - w posiadanie billingów członków rady nadzorczej oraz dziewięciu dziennikarzy.

Dunn do dymisji

Reklama
Reklama

Podobnych informacji zażądał od HP Departament Sprawiedliwości oraz FBI. Także Federalna Komisja Handlu domaga się od telekomu AT&T ujawnienia, jakie dokumenty przekazano do Hewlett-Packarda.

Rada nadzorcza HP spotkała się od niedzieli już dwukrotnie. Wczoraj szefowa rady Patricia Dunn, która zleciła dochodzenie firmie detektywistycznej i rzekomo miała naciskać na szybkie ustalenie winnego przecieku, podała się do dymisji. Od stycznia zastąpi ją dyrektor generalny koncernu Mark Hurd (będzie pełnił obie funkcje jednocześnie).

Będzie proces?

Śledztwo federalnych służb śledczych oraz prokuratora generalnego Kalifornii Billa Lockyera koncentruje się na ustaleniu, czy w przypadku wewnętrznego dochodzenia w HP nie złamano prawa zakazującego podszywania się pod inne osoby w celu uzyskania poufnych informacji.

Praktyka ta, określana w USA jako "pretexting", stosowana jest najczęściej przez złodziei tożsamości, którzy chcą z różnych spółek wyciągnąć dane dotyczące ich klientów, na przykład numery prawa jazdy czy ubezpieczenia społecznego. W Kalifornii za takie przestępstwo można pójść do więzienia nawet na trzy lata i zapłacić do 10 tys. dolarów grzywny.

HP utrzymuje, że zobowiązał "podwykonawcę" do przestrzegania litery prawa.

Reklama
Reklama

Nowy Jork

Patricia Dunn, szefowa rady nadzorczej HP, która zleciła dochodzenie firmie detektywistycznej i rzekomo

miała naciskać na szybkie ustalenie winnego przecieku, podała się wczoraj

do dymisji.

Zastąpi ją od stycznia dyrektor generalny koncernu

Mark Hurd

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama