Reklama

Dla reform Gilowskiej przyszły rok jest już stracony

Nawet jeśli Zyta Gilowska wróci do rządu, to możliwości manewru, jakie pozostały jej przy budżecie i ustawach podatkowych na 2007 r., są niewielkie

Publikacja: 14.09.2006 08:18

W rządzie tworzonym przez PiS minister finansów nie jest twórcą polityki gospodarczej, tylko jej odbiorcą - mówi Radosław Bodys, ekonomista Merrill Lynch. Nawet jeśli Zyta Gilowska zdecyduje o powrocie do rządu, będzie zmuszona firmować swoim nazwiskiem projekty zmian w podatkach, z których wykreślono większość jej pomysłów.

Wycofywanie się z reform

W tym tygodniu Rada Ministrów zdecydowała oficjalnie o rezygnacji z obniżenia składek na ZUS o 4,65 pkt proc. O zaoszczędzone dzięki temu pieniądze biją się teraz koalicjanci, a więc głównie szefowie resortów rolnictwa i edukacji.

Wczoraj natomiast posłowie PiS zapowiedzieli, że nie będzie odejścia od ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych w PIT. W 2005 r. z tej uproszczonej formy opodatkowania (podatek pobierany jest od przychodów, firmy nie muszą więc prowadzić pełnej ewidencji kosztów) korzystało 639,2 tys. podmiotów, z czego 552,5 tys. poza rolnictwem. Parlamentarzystów nie przekonała argumentacja rządu, że duża część takich podmiotów to restauratorzy, którzy i tak są podatnikami VAT, a więc prowadzą już pełną ewidencję podatkową. Ministerstwo Finansów miało nadzieję, że zmuszając pozostałych "ryczałtowców" do zbierania faktur, ograniczy szarą strefę. To, że rozliczanie kosztów wymaga faktur, podkreślała niejednokrotnie sama Z. Gilowska.

- Firmy nie są przygotowane na likwidację ryczałtu - zastrzegła jednak poseł Barbara Bubula (PiS). - Chcemy pozostawić tę formę opodatkowania, ale wprowadzić dodatkowe limity przy jej stosowaniu - dodała. Prawdopodobnie limit 250 tys. euro rocznego przychodu, po przekroczeniu którego nie można być "ryczałtowcem", zostanie obniżony do 150 tys. euro. Rząd liczył tymczasem, że likwidacja tej formy opodatkowania da budżetowi 200 mln zł.

Reklama
Reklama

Niewykluczone, że posłowie PiS będą też za złagodzeniem kolejnej reformy z "pakietu Gilowskiej" - wprowadzenia

19-proc. podatku od zysku ze sprzedaży mieszkań. Pod naciskiem Sejmu przedstawiciele MF musieli się także zgodzić na poprawienie zbyt szerokiej propozycji definicji przedsiębiorcy w PIT. Inaczej za osoby prowadzące działalność gospodarczą fiskus mógłby uznać artystów, naukowców czy dziennikarzy.

Budżet nie do korekty

Była wicepremier ma też niewielkie szanse na poprawienie projektu budżetu na 2007 r. - Powrót Zyty Gilowskiej może mieć marginalny wpływ na sytuację rynkową. Był powszechnie oczekiwany, a poza tym jest już zbyt późno, by mogła coś zmienić w finansach państwa. W takiej sytuacji byłoby lepiej, gdyby zaproponowano jej stanowisko szefa NBP - stwierdził Oliver Weeks, ekonomista Morgan Stanley.

Co ciekawe, naciskający na zwiększenie wydatków koalicjanci wydają się zadowoleni z prawdopodobnego powrotu byłej wicepremier. - Mamy nadzieję, że znajdą się teraz pieniądze na realizację zapisów umowy koalicyjnej - powiedział wczoraj minister rolnictwa i szef Samoobrony Andrzej Lepper. Chodzi mu o bliżej nieokreśloną coroczną waloryzację kwotową rent i emerytur, dopłaty do ubezpieczeń rolniczych, pieniądze na inwestycje związane z retencją wodną oraz zwiększenie płac w oświacie i służbie zdrowia.

Szanse, że planowany na 30 mld zł deficyt może być niższy, są więc oceniane jako zerowe. - Wydaje się, że polski rząd nie podejmuje w ogóle bądź co najwyżej niewielkie wysiłki zmierzające w kierunku konsolidacji fiskalnej czy szybszego zmniejszenia deficytu - stwierdził w rozmowie z Reuterem Kai Stukenbrock, analityk Standard & Poor?s. Przyznał, że dla ratingu Polski przedstawiony projekt jest neutralny, a ewentualna poprawa perspektywy ratingowej (ze stabilnej na pozytywną) wynikać może z ogólnej dobrej koniunktury.

Reklama
Reklama

Komentarz

Katarzyna Zajdel-Kurowska

główna ekonomistka Banku HandlowegoDobra informacja dla rynków

Powrót Zyty Gilowskiej to dobra informacja dla rynków. Postrzegana jest jako gwarant racjonalnej polityki fiskalnej. W sytuacji gdy

w ostatnich tygodniach nasiliły się żądania wzrostu wydatków ze strony koalicjantów, jej osoba będzie łagodzić te napięcia po stronie budżetowej. Gospodarka odniesie długofalowe korzyści, jeżeli Z. Gilowska dopnie swego i przeprowadzi reformę finansów publicznych.

PAP

Reklama
Reklama

Agata Urbańska

ekonomistka ING Banku w Londynie

Deficyt 30 mld zł pewniejszy

Odczytywałabym informację o powrocie Zyty Gilowskiej jako potwierdzenie, że planowany na 2007 r. deficyt pozostanie na poziomie 30 mld zł. Wciąż pozostały dwa tygodnie na przyjęcie projektu przez rząd. Była wicepremier to większa wiarygodność polityki finansowej dla inwestorów, co powinno wzmocnić notowania obligacji i złotego. Ogólnie rynki uodporniły się na spory w koalicji i przestaną na nie reagować, jeżeli tylko budżet zostanie uchwalony.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama