O specyfice robienia interesów w Rosji przekonało się już wielu zagranicznych inwestorów. Jednym z elementów kultury biznesowej na Wschodzie są dobre stosunki z władzą. Kto ich nie ma, musi liczyć się z porażką. Prawa rządzące tamtejszym rynkiem zapewne dobrze pojął naftowy koncern TNK- BP, który w 50 proc. należy do brytyjskiego giganta paliwowego, a pozostała część jest w posiadaniu rosyjskich akcjonariuszy takich jak: grupa Renowa, Alfa i Acces Industries. Jednak jak poinformował dziennik "Wiedomosti", nowym partnerem BP może stać się Gazprom, który zamierza wykupić do 50 proc. walorów TNK- BP. Gazowy monopolista od roku zwiększa aktywność w branży naftowej. Wykupił należącą do Romana Abramowicza spółkę Sibnieft, która w ub. r. zajmowała piąte miejsce w Rosji pod względem wydobycia ropy. Teraz pod szyldem Gazpromnieft pracuje dla państwowego giganta. Apetyt gazowego potentata jednak wciąż rośnie. Niestraszne są mu nawet ogromne pieniądze, które mogą sięgnąć nawet 25 mld USD, jakie trzeba będzie wydać na pakiet w TNK-BP. Analitycy zaznaczają, że Gazprom znajdzie takie środki. Samo BP musi pogodzić się z tym, że jego partnerem stanie się rosyjski, państwowy koncern.
Moskwa od pewnego czasu krzywo patrzy na fakt, że Kowiktinskoje złoże gazu, jedno z największych w Rosji, należące do TNK-BP, nie jest jeszcze eksploatowane. Z drugiej strony, Gazpromowi nie podoba się, że paliwo z tego złoża ma być eksportowane do Chin. Dlatego BP straszone odebraniem licencji na wydobycie, prawdopodobnie będzie musiało zaakceptować nowego wspólnika.
Metodę "na licencję" rosyjskie urzędy stosują również wobec innych zachodnich koncernów. Shell stanął przed widmem olbrzymich strat, gdyż ministerstwo zasobów naturalnych odebrało wczoraj spółce prawa do eksploatacji projektu Sachalin-2, wartego około 20 mld USD. Historia kłopotów Shella z władzami jest długa. Ich główną przyczyną jest opieszałość koncernu w negocjacjach dotyczących wejścia rosyjskiej spółki do inwestycji. Eksperci uważają, że uczestnictwo Rosjan w projekcie Sachalin-2, zlikwidowałoby problemy Shella z rosyjskimi urzędami.
Gazowy monopolista nie tylko w kraju umacnia pozycję. Jego aktywność obecnie rozszerza się już na inne kontynenty.
Agresywne ruchy