Reklama

Macki Gazpromu

Wysokie ceny gazu, rosnący na świecie popyt na surowiec oraz dostęp do pokaźnych złóż, to niejedyne przyczyny sukcesów Gazpromu. Niezwykle ważna jest również ręka Władimira Putina na ramieniu prezesa koncernu Aleksieja Millera, która symbolizuje nieograniczone wsparcie Kremla dla spółki

Publikacja: 19.09.2006 09:28

O specyfice robienia interesów w Rosji przekonało się już wielu zagranicznych inwestorów. Jednym z elementów kultury biznesowej na Wschodzie są dobre stosunki z władzą. Kto ich nie ma, musi liczyć się z porażką. Prawa rządzące tamtejszym rynkiem zapewne dobrze pojął naftowy koncern TNK- BP, który w 50 proc. należy do brytyjskiego giganta paliwowego, a pozostała część jest w posiadaniu rosyjskich akcjonariuszy takich jak: grupa Renowa, Alfa i Acces Industries. Jednak jak poinformował dziennik "Wiedomosti", nowym partnerem BP może stać się Gazprom, który zamierza wykupić do 50 proc. walorów TNK- BP. Gazowy monopolista od roku zwiększa aktywność w branży naftowej. Wykupił należącą do Romana Abramowicza spółkę Sibnieft, która w ub. r. zajmowała piąte miejsce w Rosji pod względem wydobycia ropy. Teraz pod szyldem Gazpromnieft pracuje dla państwowego giganta. Apetyt gazowego potentata jednak wciąż rośnie. Niestraszne są mu nawet ogromne pieniądze, które mogą sięgnąć nawet 25 mld USD, jakie trzeba będzie wydać na pakiet w TNK-BP. Analitycy zaznaczają, że Gazprom znajdzie takie środki. Samo BP musi pogodzić się z tym, że jego partnerem stanie się rosyjski, państwowy koncern.

Moskwa od pewnego czasu krzywo patrzy na fakt, że Kowiktinskoje złoże gazu, jedno z największych w Rosji, należące do TNK-BP, nie jest jeszcze eksploatowane. Z drugiej strony, Gazpromowi nie podoba się, że paliwo z tego złoża ma być eksportowane do Chin. Dlatego BP straszone odebraniem licencji na wydobycie, prawdopodobnie będzie musiało zaakceptować nowego wspólnika.

Metodę "na licencję" rosyjskie urzędy stosują również wobec innych zachodnich koncernów. Shell stanął przed widmem olbrzymich strat, gdyż ministerstwo zasobów naturalnych odebrało wczoraj spółce prawa do eksploatacji projektu Sachalin-2, wartego około 20 mld USD. Historia kłopotów Shella z władzami jest długa. Ich główną przyczyną jest opieszałość koncernu w negocjacjach dotyczących wejścia rosyjskiej spółki do inwestycji. Eksperci uważają, że uczestnictwo Rosjan w projekcie Sachalin-2, zlikwidowałoby problemy Shella z rosyjskimi urzędami.

Gazowy monopolista nie tylko w kraju umacnia pozycję. Jego aktywność obecnie rozszerza się już na inne kontynenty.

Agresywne ruchy

Reklama
Reklama

i śmiałe projekty

Tankowiec wypełniony rosyjskim skroplonym gazem dopływa do brzegu w stanie Maryland. Terminal w Cove Point przyjmuje ładunek i przesyła go dalej w głąb Ameryki. Nie jest to jednak część opowieści science fiction ani snu Aleksieja Millera, prezesa Gazpromu.

Minął już rok od pierwszej dostawy błękitnego paliwa do Ameryki. Transport skroplonego gazu był tylko testem dostaw, które koncern zamierza realizować od 2010 r. Założone w ostatnim miesiącu przedstawicielstwo Gazpromu w USA będzie reprezentować interesy koncernu za oceanem. Niemal w każdym tygodniu można usłyszeć o kolejnych inwestycjach rosyjskiej spółki w różnych regionach świata. Gazprom obowiązkowo zwrócił uwagę na mające miejsce na początku września spotkanie prezydenta Bułgarii i Rosji oraz premiera Grecji, którzy dyskutowali o rurociągu Burgas-Aleksandropolis, łączącego Morze Czarne ze Śródziemnym. Rosyjski koncern zainteresował się rurociągiem i jednocześnie chce stać się jednym z głównych akcjonariuszy projektu.

Sensacją były rewelacje jednego z przedstawicieli francuskiej opozycji o niebezpieczeństwie zakupu łączących się francuskich gigantów energetycznych Suez i Gaz de France przez Rosjan. Prawdopodobieństwo takiej transakcji jest sprawą dyskusyjną, niemniej jednak rosyjski gigant ma się dobrze nad Sekwaną. Niedawno otworzył w Paryżu przedstawicielstwo i pozostaje jednym z głównych dostawców gazu do Francji, która w 90 proc. uzależniona jest od importu surowca. Silna pozycja w Europie

Historia eksportu rosyjskiego paliwa za granicę zaczęła się od Polski w drugiej połowie lat 40. Pierwszą dostawę gazu na Zachód zrealizowano dopiero w 1968 r. Sam Gazprom, założony w czasach schyłku pieriestrojki, przejął infrastrukturę od ministerstwa odpowiedzialnego za sektor gazowy. Rosyjski kolos szybko wszedł na rynki europejskie, podpisując kontrakty z czołowymi koncernami energetycznymi Starego Kontynentu. Europa, gdzie spółka zaopatruje w surowiec 28 państw, jest największym rynkiem zbytu Gazpromu.

W ubiegłym roku przychody ze sprzedaży surowca do Europy osiągnęły blisko 619 mld rubli (23 mld USD). W tym roku koncern oczekuje, że jego dochody z tytułu dostaw paliwa na Zachód będą o 42 proc. większe. Prawie 25 proc. europejskiego zapotrzebowania na gaz ziemny gwarantują Rosjanie. Z kolei aż 20 proc. światowego wydobycia błękitnego paliwa przypada właśnie na Gazprom. Dzięki wysokim cenom surowców energetycznych i rosnącemu popytowi na nie, rosyjski koncern wyrósł na prawdziwą maszynkę do zarabiania pieniędzy. W ub. r. przychody firmy osiągnęły 1,2 bln rubli (46 mld USD). Działalność Gazpromu to też pokaźne środki dla budżetu państwa, któremu koncern w 2005 r. oddał w postaci podatków 14 mld USD.

Reklama
Reklama

Firma dywersyfikuje swoją działalność nie tylko geograficznie. Do niedawna spółka dostarczała gaz wyłącznie do granic poszczególnych państw, gdzie kupowali go krajowi operatorzy. Obecnie koncern stara się transportować surowiec do jego ostatecznych odbiorców. Współpraca z niemieckim koncernem E. ON pomogła Rosjanom wejść na węgierski rynek dostaw gazu ziemnego. Niemiecka spółka w zamian za udziały firm wydobywających surowiec z syberyjskiego złoża Jużnoruskoje, którego szacunkowe zasoby sięgają 700 mld m sześc. gazu, sprzeda Gazpromowi pakiet papierów dwóch węgierskich firm z branży gazowej oraz koncernu E. ON Hungaria, jednego z największych tamtejszych dostawców energii. Współpraca z gigantem z Niemiec to strategiczne partnerstwo, którego jednym z głównych ogniw jest budowa Gazociągu Północnego, wartego według szacunków 10-12 mld USD. Już teraz duński potentat DONG Energy podpisał umowę o dostawy gazu transportowanego przez projektowany rurociąg. Duńczycy mają przez 20 lat kupować od Rosjan rocznie 1 mld m sześc. surowca.

Niemiecki koncern E. ON na początku września podpisał również kontrakt na 25-letnie dostawy surowca transportowanego przez projektowany rurociąg. Niemcy będą kupowali od Gazpromu 4 mld m sześc. paliwa rocznie.

Elity biją na alarm

Jednak do najbardziej spektakularnych należy zaliczyć wejście na brytyjski rynek. W czerwcu Gazprom kupił Pennine Natural Gas, jednego z dostawców surowca na Wyspach. Jest to pierwszy zagraniczny, detaliczny dystrybutor gazu należący do rosyjskiej spółki. Prawdziwe emocje wśród brytyjskich polityków wywołał plan kupna udziałów Centriki, największego koncernu gazowego w Wielkiej Brytanii.

Rząd, początkowo zgadzający się na transakcję, w czerwcu zmienił zdanie. - Wszelkie próby kupna papierów Centriki będą postrzegane jako kroki polityczne - stwierdził wówczas Gordon Brown, minister finansów Wielkiej Brytanii. Obecnie Londyn jest tylko w 3 proc. uzależniony od importu z Rosji, jednak ze strategii Gazpromu wynika, że do 2010 r. rosyjskie paliwo będzie stanowiło 10 proc. zapotrzebowania odbiorców z Wysp.

W ostatnim czasie nastawienie wobec Gazpromu zmieniły również włoskie elity polityczne. Konsternację wywołało podpisanie porozumienia o współpracy między rosyjską spółką a Sonatrachem, algierskim koncernem paliwowym, jednym z głównych dostawców surowców energetycznych do Europy Zachodniej. Według Romano Prodiego, premiera Włoch, istnieje całkiem realna możliwość, że Gazprom uzyska dostęp do algierskich złóż ropy naftowej i gazu ziemnego. Wówczas kraje europejskie byłyby w 40 proc. uzależnione od dostaw rosyjskiego koncernu. Zbliżenie między Sonatrachem a Gazpromem tylko zwiększyło obawy europejskich rządów o ewentuaAgencja Standard & Poor?s w raporcie na temat rynku energetycznego podaje, że państwa Starego Kontynentu widzą w rosyjskim koncernie przede wszystkim polityczne narzędzie, a dopiero na drugim miejscu dostawcę gazu. - Dywersyfikacja kierunków transportu gazu ziemnego i podwyższenie jakości dostaw to wspólny element strategii Unii Europejskiej i Gazpromu - usprawiedliwia agresywną politykę koncernu Aleksiej Miller.

Reklama
Reklama

Aktywnie w Ameryce i Azji

Gazprom nie przejmuje się kiepskim wizerunkiem w Europie i stopniowo rozwija kontakty ze spółkami z państw będących obecnie pariasami społeczności międzynarodowej, ale posiadających bogate złoża gazu ziemnego i ropy naftowej.

W Boliwii, z której wycofały się prawie wszystkie zagraniczne koncerny, Gazprom planuje rozpocząć inwestycje w sektorze energetycznym za 2-3 mld USD, wśród których może się znaleźć m.in. budowa gazociągu do Paragwaju. Ostatnia wizyta prezydenta Wenezueli Hugo Chaveza w Rosji zaowocowała umową między Gazpromem a PdVSA - wenezuelskim koncernem energetycznym. Według porozumienia, spółka WNIIGAZ, należąca do grupy Gazpromu, opracuje plan strategii rozwoju sektora gazowego w Wenezueli.

Aktywność Gazpromu na kontynencie amerykańskim analitycy tłumaczą planami koncernu dotyczącymi rozpoczęcia dostaw gazu do Brazylii, gdzie w ostatnim czasie znacząco zwiększyło się zapotrzebowanie na surowiec. Największy brazylijski koncern paliwowy Petrobras już rozmawia z Gazpromem o utworzeniu projektów typu joint venture na kontynencie amerykańskim.

Zbliżenie nastąpiło również między irańskimi koncernami a Gazpromem. Planowane jest rozpoczęcie wspólnych przedsięwzięć w zakresie wydobycia i transportu gazu. Jednak apetyt rosyjskiego potentata na tym się nie kończy. W Azji Gazprom zwraca obecnie największą uwagę na Chiny i Indie, najszybciej rozwijające się tam gospodarki i zarazem potencjalnie największych klientów. W grę wchodzi transport surowca gazociągiem do Indii, a także udziały w rynku zbytu. Na razie rosyjska spółka uczestniczy w wydobyciu paliwa na Półwyspie Dekańskim i ma szerokie kontakty z tamtejszymi koncernami energetycznymi. Ponadto w drugiej połowie sierpnia Stroitransgaz, spółka należąca do Gazpromu, wygrała przetarg na budowę 1400 km gazociągu łączącego indyjskie stany.

Reklama
Reklama

Macki koncernu sięgnęły również do Kraju Kwitnącej Wiśni. W sierpniu Rosjanie zrealizowali pierwszą dostawę skroplonego gazu do Japonii. Niewątpliwie ekspansji Gazpromu sprzyja kilka czynników. Jednym z nich jest wsparcie ze strony państwa, które niedawno zapewniło spółce prawny monopol na eksport gazu.

Ważnym czynnikiem jest też liberalizacja europejskiego rynku gazowego. Pozwala to firmie na świadczenie usług w zakresie dostaw surowca do ostatecznych odbiorców. Poza tym w Europie zużycie gazu rośnie, a dywersyfikacja ęródeł energii na razie nie może uzależnić Starego Kontynentu od rosyjskiego surowca.

fot. bloomberg

Gazowy car

44-letni Aleksiej Miller, podobnie

Reklama
Reklama

jak i prezydent Władimir Putin, pochodzi z Sankt Petersburga. Tam też w latach 90. pracował w ratuszu miasta nad Newą, gdzie odpowiadał za jego kontakty międzynarodowe. >Bliżej Kremla znalazł się w 2000 r., kiedy powołano go na stanowisko zastępcy ministra energetyki. Rok później przejął od Rema Wachiriewa władzę w gazowym imperium. >Zmianę na stanowisku prezesa postrzegano jako koniec ery jelcynowskiej w Gazpromie

i początek putinowskich porządków.

Spółką Miller rządzi twardo. Wymaga profesjonalizmu, ale nie pozwala rozwijać skrzydeł indywidualistom, których było

w firmie sporo za rządów Wachiriewa.

Obecny szef niczym wschodni despota ceni w pracownikach przede wszystkim lojalność wobec Gazpromu i jego prezesa.

Reklama
Reklama

Komentarz

Wadim Mitroszyn

Analityk paliwowy banku Credit Suisse

Europa nadal w centrum zainteresowania koncernu

Zwiększenie aktywności Gazpromu na innych kontynentach nie wpłynie na zmniejszenie obecności koncernu w tradycyjnym regionie jego działalności, jakim jest Europa. Fakt, że wydobycie rosyjskiej spółki zwiększa się nieznacznie, jednak dostawy do Europy Wschodniej to żelazny punkt działalności spółki. Wymusza to w pewien sposób istniejący w tym regionie system rurociągów, łączący państwa wschodnioeuropejskie z Rosją. Ponadto spółka dywersyfikuje swoją działalność, czyli rozwija inne sfery aktywności. Przestaje jedynie być producentem gazu ziemnego. Ostatnio zaczęła dostarczać również skroplony gaz, a ponadto stara się docierać do ostatecznych odbiorców, a nie jedynie do pośredników. Firma także coraz bardziej angażuje się w naftowe projekty. Z kolei zainteresowanie wielkim rynkiem, jakim są Chiny, to na razie tylko dalekosiężne plany, dlatego nie ma niebezpieczeństwa zmniejszenia aktywności koncernu w Europie Wschodniej.

Konstantin Batunin

Analityk paliwowy Alfa Bank

Silniejszy Gazprom to zarazem poważniejszy partner

Państwa regionu nie powinny się obawiać ekspansji rosyjskiego koncernu na innych kontynentach. Europa Wschodnia jest strategicznym rynkiem dla Gazpromu i spółka na pewno nie planuje zmniejszyć tam swojego zaangażowania. Wielu polityków, szczególnie w Europie, obawia się ekspansji Gazpromu. Niektórzy uważają nawet, że spółce nie wystarczy mocy produkcyjnych, by utrzymać stałe zaangażowanie na Starym Kontynencie. Jednak surowca nie powinno zabraknąć, gdyż koncern odkrywa nowe złoża, głównie na Syberii. Niedługo rozpocznie także eksploatacjź pokaźnego złoża Sztokman na Morzu Barentsa, z którego gaz będzie transportowany zapewne do USA. Również ceny gazu dostarczanego do Europy powinny ulec stabilizacji.

Rosja, która prowadzi rozmowy w sprawie wstąpienia do WTO, nie będzie mogła po akcesji do organizacji bez obiektywnych przyczyn podwyższać cen paliwa. Poza tym silny Gazprom, działający na różnych kierunkach geograficznych, to poważniejszy i stabilniejszy partner dla całej Europy.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama