Reklama

Strzał w stopę

Mrożące krew w żyłach zapowiedzi zmian na rynku pracy pewnie utkną gdzieś w otchłani legislacyjnego labiryntu

Publikacja: 19.09.2006 09:43

Poprawa na rynku pracy postępuje na tyle szybko, że walka z bezrobociem jest coraz rzadziej wymieniana jako priorytet rządu. Najwidoczniej ministerstwo pracy postanowiło zmienić ten stan rzeczy i zaproponowało wprowadzenie zmian, dotyczących wysokości płacy minimalnej. Według najnowszego pomysłu, będącego zresztą echem propozycji z ostatnich wyborów parlamentarnych, najniższe wynagrodzenie miałoby wzrosnąć z 899 zł do 1210-1450 zł. Bez wątpienia propozycja ministerstwa pracy to doskonały pomysł, tylko nie na uzdrowienie, lecz raczej na dobicie rynku pracy.

Na razie do tego pomysłu pozytywnie ustosunkowali się przedstawiciele związków zawodowych. Co zresztą nie powinno dziwić. Jednak nie jest to chyba wystarczający argument do wprowadzenia tak znacznych zmian, które mogłyby mieć istotny i, niestety, niezbyt pozytywny wpływ na trendy w zatrudnieniu.

Oczywiście, istnieją takie obszary na terenie Polski (przede wszystkim duże miasta), gdzie podwyżki płacy minimalnej nie miałyby większego wpływu na poziom bezrobocia, gdyż odsetek osób otrzymujących najniższe wynagrodzenie na poziomie 899 zł brutto jest stosunkowo niewielki. Nie zmienia to jednak faktu, że w zdecydowanej większości przypadków podwyżka płacy minimalnej mogłaby być pierwszym krokiem do powstrzymania dotychczasowych pozytywnych tendencji na rynku pracy. Zmiany te oznaczałyby bowiem, że zatrudnienie pracownika o relatywnie niskich kwalifikacjach, a więc tego, który i tak ma trudności ze znalezieniem pracy, stałoby się zdecydowanie droższe. Naturalnym efektem byłoby wyhamowanie dynamiki zatrudnienia oraz wzrost bezrobocia, a tym samym mogłoby się okazać, iż niefortunne pomysły zmian w polityce rynku pracy doprowadziłyby do spowolnienia gospodarczego.

Co ciekawe, według przedstawicieli ministerstwa zmiany te nie powinny martwić przedsiębiorców, gdyż emigracja pracowników do krajów UE i tak będzie wymuszać podwyżki wynagrodzeń w Polsce. W tym wszystkim umyka chyba fakt, że jeżeli firma nie decyduje się na podwyżki wynagrodzeń w celu zatrzymania pracowników, to najwidoczniej ze względów finansowych nie może sobie na taki krok pozwolić. Z kolei jeżeli przedsiębiorca z własnej woli decyduje się podnieść poziom najniższego wynagrodzenia wypłacanego swoim pracownikom, wszelkie zmiany prawne, mające na celu wzrost płacy minimalnej, są najwidoczniej zbędne.

Gdyby proponowane rozwiązania weszły w życie, byłby to dla polityki rynku pracy przysłowiowy strzał w stopę. O ile nie w głowę. Jednak jak zwykle w podobnych przypadkach, uspokajająco może działać to, że w Polsce od słów do czynów droga jest daleka. Dlatego mrożące krew w żyłach zapowiedzi zmian na rynku pracy prawdopodobnie utkną gdzieś w otchłani legislacyjnego labiryntu, a gdy minie okres kampanii wyborczej, nikomu już nie będzie zależało na tak znacznym podnoszeniu płacy minimalnej.

Reklama
Reklama

starszy ekonomista, Citibank Handlowy

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama