W ciągu ostatnich kilku tygodni ceny akcji na rynkach wschodzących znalazły się "w kleszczach" pomiędzy spadającymi cenami surowców (działającymi negatywnie na wycenę dominujących na EM sektorów surowcowych) a rosnącymi cenami akcji na rynkach rozwiniętych. Sądzę, że stąd wynika pewna dezorientacja panująca obecnie na rynku i brak wyraźnego trendu. Dla gospodarek rozwiniętych, które są konsumentami netto surowców, spadek ich cen może być interpretowany pozytywnie, stąd powrót S&P 500 do poziomu majowego szczytu.
Spadek indeksu CRB z okresu minionych 18 tygodni (-17 proc.) był jednym z 3 najsilniejszych tego typu ruchów w dół od początku lat 70. Dwie poprzednie równie gwałtowne 18-tygodniowe wyprzedaże na rynku surowców rozegrały się pomiędzy październikiem 1974 a lutym 1975 oraz pomiędzy kwietniem a sierpniem 1977 (trwały 4-5 miesięcy). Obie te fale wyprzedaży surowców z lat 70. stworzyły doskonałe okazje do ich zakupu. Na podstawie tej analogii można zacząć zastanawiać się, czy obecna już ponad 4-miesięczna wyprzedaż, która sprowadziła indeks CRB do najniższego poziomu od przeszło roku, nie stwarza dobrej okazji do kupna (dotyczy to również producentów surowców). Odbiciu cen surowców sprzyja coraz słabszy sentyment. Przykładowo Bullish Sentiment Index dla ropy osiągnął poziom 29 pkt, co od 2003 roku zdarzyło się jedynie 4-krotnie, za każdym razem sygnalizując dołek cenowy. Jako ciekawostkę można potraktować fakt, że od początku 2005 roku kluczowe minima indeksu CRB odległe były od siebie o kolejno 96, 94, 102, 100 i 97 dni (ostatni dołek 13 czerwca). Jeśliby ten "100-dniowy" cykl na surowcach miał nadal pozostać widoczny, to istotnego dołka indeksu CRB należałoby się spodziewać w mijającym tygodniu. Jeśli najbliższe
1-2 miesiące przyniosą rzeczywiście korektę cen surowców w górę (indeks CRB 330-340 pkt),
stworzy ona dobrą okazję do
rozstania się z tym rynkiem