Spadające na rozwiniętych rynkach długoterminowe stopy procentowe nie są w stanie zachęcić globalnych inwestorów do kupowania akcji notowanych na emerging markets. W czwartek dochodowość 10-letnich not amerykańskich znalazła się na najniższym poziomie od pół roku (4,65 proc.), a mimo to w piątek rynki wschodzące po raz kolejny dotknęła wyprzedaż. Obniżające się rynkowe stopy postrzegane są jako zapowiedź niższej inflacji w przyszłości, która z kolei będzie wynikiem spowolnienia amerykańskiej gospodarki. Po piątkowej sesji warszawska giełda została jedynym liczącym się parkietem w regionie, na którym nie doszło do wybicia z trendu bocznego dołem. Silnego spadku doświadczyła Turcja i ISE-100 dopełnił formację podwójnego szczytu. Rosyjski RTS znalazł się na najniższym poziomie od prawie dwóch miesięcy, kończąc ruch powrotny po wybiciu w dół z trendu bocznego. Węgierski BUX, który już wcześniej przełamał dolne ramię zwyżkującego klina, w piątek zanotował sześciotygodniowe minimum. Czwartkowa ujemna wartość wskaźnika aktywności gospodarczej w rejonie Filadelfii sprawiła, że nie tylko za Atlantykiem inwestorzy chętnie kupowali papiery dłużne. Także dochodowość znalazła się na najniższym od marca poziomie. Ciekawsza jednak od samego obniżenia dochodowości jest bardzo niski spread między papierami 2-letnimi i 10-letnimi. Jeszcze w kwietniu wynosił 80 punktów bazowych, teraz różnica zmalała do 10 pb. Krzywa dochodowości bliska jest odwróceniu. Kiedy do podobnej sytuacji doszło w październiku 1998 roku, roczna stopa zwrotu z DAX obniżyła się do zera po 8 miesiącach. W sierpniu 2000 roku różnica między dochodowością obligacji 2-letnich i 10-letnich spadła istotnie poniżej zera, co poprzedzało obniżenie rocznej zmiany DAX do -44 proc. o 13 miesięcy. W tej chwili DAX znajduje się 15 proc. wyżej niż przed rokiem. Utrzymanie zależności z przeszłości będzie oznaczać, że w najbliższych kilku miesiącach pozostanie w konsolidacji. W najlepszym wypadku.