Na obniżkę opłat w funduszach inwestycyjnych w najbliższych latach klienci raczej nie mają co liczyć. Mimo stale rosnących aktywów - z 3,2 mld zł w 1999 r. do ponad 82 mld zł w sierpniu tego roku - i rekordowych zysków TFI, od siedmiu lat opłaty nie tylko nie spadają, ale nawet rosną. W raporcie Stowarzyszenia Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych z 1999 r. podano maksymalne opłaty za zarządzanie, pobierane w tamtym okresie od klientów kupujących jednostki. W przypadku firm inwestujących w akcje sięgały maksymalnie 3 proc. Dziś zazwyczaj stawka wynosi 4 proc.
Dlaczego opłaty nie spadają? Przedstawiciele TFI twierdzą, że towarzystwa mają niskie aktywa oraz że koszty usług agentów transferowych i depozytariuszy są stosunkowo wysokie. Te same wyjaśnienie można znaleźć w raporcie STFI sprzed 7 lat. Coraz większe wpłaty do funduszy wcale nie skłoniły towarzystw do rywalizowania o klientów niższymi marżami.
Nasze TFI mogą utrzymywać wysokie opłaty między innymi dlatego, że fundusze zagraniczne okazały się słabą konkurencją. Polacy wybierają krajowe produkty, bo są dostępne u wielu dystrybutorów i, przede wszystkim, wykazują wysokie stopy zwrotu.
Przedstawiciele towarzystw przyznają, że do szybkich spadków opłat może dojść w warunkach giełdowej stagnacji lub po prostu - bessy.