Polskie Stronnictwo Ludowe, partia kluczowa dla PiS do zbudowania nowej większości sejmowej, nie wyklucza powrotu do negocjacji koalicyjnych. Stawia jednak warunki. - Oczekujemy od premiera wyjaśnień w sprawie rozmów ministrów z jego kancelarii z posłanką Renatą Beger - zapowiedział prezes ludowców, Waldemar Pawlak. - Osoby, które uczestniczyły w tych nagraniach, powinny ponieść konsekwencje polityczne - dodał. Chodzi o Wojciecha Mojzesowicza, wiceministra w Kancelarii Premiera odpowiedzialnego za politykę rolną, oraz wiceprezesa PiS i szefa gabinetu politycznego premiera, Adama Lipińskiego. Decyzję, czy wracać do negocjacji, PSL podjąć ma we wtorek. PiS zapewnia, że oferta koalicji jest nadal aktualna. - W przyszłym tygodniu przedstawimy formalną propozycję - zapowiedział sekretarz generalny partii, Joachim Brudziński.

Wypowiedzi te wskazują na powolne wychodzenie z impasu. Jeszcze w czwartek ludowcy mówili o "zawieszeniu" negocjacji. Teraz żądają dymisji W. Mojzesowicza - osoby, którą PiS pozyskał z Samoobrony, by zapewnić sobie poparcie wiejskiego elektoratu. Komentatorzy sugerują, że w ten sposób PSL chce zagwarantować dla siebie pełną kontrolę nad resortem rolnictwa. W. Pawlak wykluczył też, że mógłby stanąć na czele tymczasowego rządu tworzonego przez opozycję.

PiS nie zgadza się na wcześniejsze wybory bez zmiany ordynacji wyborczej. Premier Jarosław Kaczyński zapowiedział, że PiS może "podjąć taką decyzję, żeby władzy nie stracić". Może chodzić o ujawnienie kompromitującego opozycję raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych.

Względny spokój w polskiej polityce ułatwił aprecjację złotego względem euro o 2,5 gr. Analitycy banku UBS stwierdzili, że polska waluta może dalej wzmacniać się z uwagi na brak populistów w rządzie oraz szanse, że wcześniejsze wybory zmienią układ polityczny na lepsze.

PAP