Reklama

Polityka i surowce zadziałały negatywnie

WIG20 stracił na wartości drugi miesiąc z rzędu, co nie przeszkodziło bić rekordów kursom małych spółek

Publikacja: 30.09.2006 08:49

Winnych wrześ-niowego niepowodzenia WIG20 statystyki wskazują jednoznacznie. Spośród 20 firm wchodzących w skład indeksu w mijającym miesiącu najsłabiej wypadły: Lotos, MOL, PKN Orlen i KGHM. Zyski tych firm w decydującym stopniu zależą od notowań surowców, a te ostatnio spadały w tempie niespotykanym od lat.

CRB zmienił trend

Od wierzchołka z 9 sierpnia do minimum z 25 września indeks CRB, obrazujący koniunkturę na rynku surowcowym, stracił 15 proc. w ciągu 32 sesji. Tak szybkiego tempa spadku surowce nie doświadczyły od początku hossy trwającej od października 2001 roku. Po raz pierwszy od marca 2002 roku wykres surowcowego indeksu znalazł się poniżej rocznej średniej, a ta również zaczęła spadać. Przyczyn załamania notowań upatrywać należy w serii słabszych od oczekiwań danych obrazujących stan amerykańskiej gospodarki. Ponieważ zmiana trendu na rynku surowców wygląda na istotną, czynnik ten będzie niekorzystnie oddziaływał na notowania akcji także w kolejnych miesiącach.

Pytanie, czy ten negatywny wpływ zaobserwujemy już w październiku. Od początku tej hossy nie zdarzyło się bowiem, żeby WIG20 tracił na wartości przez trzy kolejne miesiące.

Drugim ważnym czynnikiem, który zadecydował o słabym zachowaniu kursów dużych spó-łek, była polityka. Najpierw antyrządowe demonstracje w Budapeszcie, później rozpad koalicji w Polsce, którego zwieńczeniem była afera taśmowa, skutecznie odstraszyły od naszego regionu inwestorów zagranicznych. Potwierdzeniem tego są dane firmy Emerging Portfolio Fund Research, z których wynika, że w tygodniu zakończonym 27 września z funduszy, które inwestują na europejskich rynkach wschodzących, inwestorzy wycofali 286 mln USD (0,9 proc. wszystkich aktywów) i jest to największy tygodniowy odpływ pieniędzy od ponad trzech miesięcy. Analitycy CA IB szacują, że z 5,6 mld USD, którymi zarządzały fundusze przypadające na Polskę, ubyło w tym miesiącu 117 mln USD (2,1 proc.). Niechęć inwestorów do polskich aktywów potwierdza spadek wartości złotego, który stracił do euro 1 proc. i prawie 2 proc. do amerykańskiego dolara. Obok m.in. południowoafrykańskiego randa, tureckiej liry, norweskiej korony i brytyjskiego funta złoty znalazł się w dziesiątce najsłabszych walut na świecie.

Reklama
Reklama

Ponieważ polityczna niepewność utrzyma się zapewne jeszcze przez dwa tygodnie (tyle czasu PiS dało sobie na zdobycie większości w Sejmie), trudno w najbliższym czasie spodziewać się zmiany nastawienia inwestorów zagranicznych do naszego rynku. Szczególnie że uwaga skupia się teraz na Wall Street, gdzie amerykańskie indeksy walczą o pobicie rekordu wszech czasów (jak Dow Jones Industrial Average) lub umocnienie się ponad majowymi szczytami (jak S&P 500).

W modzie mniejsze spółki

Pod nieobecność zagranicznych inwestorów władzę nad naszym rynkiem sprawują krajowe instytucje. Ulubionym przedmiotem inwestycji tej grupy graczy są w tej chwili spółki budowlane - wyliczany przez "Parkiet" indeks branżowy, obejmujący wszystkie przedsiębiorstwa z tego sektora, zyskał we wrześniu ponad 12 proc. To zwieńczenie najlepszego w historii kwartału, w którym branżowy wskaźnik zyskał 60 proc. Budownictwo wyciągnęło do najwyższego poziomu w historii Indeks Cenowy Parkietu, obejmujący wszystkie notowane na giełdzie spółki. Rekordy wszech czasów pobiły także oficjalne giełdowe wskaźniki - MIDWIG i WIRR. W przeszłości zwyżka mniejszych spółek poprzedzała ruch w górę kursów dużych przedsiębiorstw, ale w czwartym roku hossy granica między sygnałem do kupowania i ostatnią "śmieciową" falą wieńczącą wzrost jest bardzo cienka.

Szczególnie że opublikowane dane dotyczące dynamiki produkcji przemysłowej w sierpniu były poniżej oczekiwań. W ujęciu rocznym wzrost wyniósł 12,5 proc., tymczasem szacunki analityków mówiły o zwyżce rzędu 14-16 proc. Może to sugerować, że po 19-proc. dynamice produkcji przemysłowej w maju znajdujemy się na ścieżce spowolnienia. Potwierdza to malejące kwartalne tempo wzrostu naszej gospodarki. Także najniższa od 10 miesięcy wartość indeksu obrazującego oczekiwania niemieckich menedżerów (wrześniowe badanie Ifo) nie wróży utrzymania się wysokiego tempa wzrostu gospodarczego w kraju. Niemcy są naszym największym partnerem handlowym.

Co przyniesie koniec roku?

Z tymi zagrożeniami rozpoczynamy IV kwartał, tradycyjnie bardzo udany dla posiadaczy akcji. W latach 1995-2005 w ostatnich trzech miesiącach roku WIG20 zyskiwał średnio 6,7 proc. Od 1998 roku końcówka roku zawsze przynosi zwyżkę kursów, przeciętnie o 12,9 proc. Jednocześnie z reguły duże spółki wypadają w tym okresie lepiej od małych przedsiębiorstw. Wniosek wydaje się oczywisty - męczący trend boczny na wykresie WIG20 zakończymy wybiciem górą. Zwróciłbym tylko uwagę na dwie wątpliwości. Po pierwsze, rynek oczywistych rozwiązań nie lubi, po drugie, zagrożenia, których inwestorzy nie dostrzegają, są większe od tych już zidentyfikowanych. Sądząc po tym, że roczna zmiana WIRR ponownie przekroczyła 100 proc., scenariusza spowolnienia gospodarczego w Polsce giełdowi gracze nie biorą na poważnie.

Reklama
Reklama

2006 - najsłabszy rok w hossie

Po 189 sesjach 2006 roku WIG20 znajduje się 10 proc. wyżej niż

na ostatniej sesji poprzedniego roku. Po 189 notowaniach w latach 2003-2005 był na plusie średnio 22,8 proc. Czy to oznacza, że rynek w jakimś stopniu dyskontuje jednak spowolnienie tempa wzrostu gospodarczego w drugim półroczu? Owszem, taką tezę można obronić, ale słabsze zachowanie indeksu dużych spółek wynika głównie z obaw o tempo wzrostu gospodarczego na świecie. Dane krajowe

(20 października produkcja przemysłowa) będą groźne dla kursów mniejszych firm.

Polska - ryzyko rośnie

W oczach inwestorów ryzyko związane z inwestowaniem w polskie obligacje rośnie. Jedną z miar ryzyka jest różnica między rentownością krajowych papierów dłużnych i obligacji europejskich (niemieckich) oraz wyemitowanych przez rząd USA. Do czasu majowego zała-

Reklama
Reklama

mania na rynkach wschodzących różnica między rentownością obligacji krajowych i zagranicznych zmniejszała się. Pod koniec kwietnia dochodowość 10-letnich papierów dłużnych polskich i amerykańskich po raz pierwszy w historii zrównała się. Od tamtego czasu krajowe obligacje postrzegane są jednak jako coraz bardziej ryzykowne.

8

- tyle

kolejnych czwartych kwartałów

WIG20

Reklama
Reklama

zakończył zwyżką,

przeciętnie o 12,9 proc.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama