Łukoil, największy rosyjski producent ropy, utracił licencję na eksploatację 11 działek naftowych na północnej Syberii. - Spółka naruszała warunki pozwolenia na wydobycie - oświadczyło ministerstwo ds. zasobów naturalnych. Władze spółki na razie nie komentują całej sprawy. - Utrata praw do eksploatacji północnych złóż znacząco odbije się na poziomie rezerw surowcowych Łukoilu - uważa Walerij Niestierow, analityk z Troika-Dialog.

W tym roku rosyjskie władze odebrały już 80 licencji różnym podmiotom inwestującym w sektor surowcowy. W ostatnim miesiącu macki rosyjskiego nadzoru dosięgnęły też dużych przedsięwzięć należących do zagranicznych koncernów, którym władze zarzucają, że zanieczyszczają środowisko. Na największe straty narażony jest koncern Royal Dutch Shell, główny akcjonariusz projektu gazowego Sachalin-2 na Morzu Ochockim, wartego 22 miliardy dolarów. Oleg Mitwol, szef rosyjskiego nadzoru ds. ochrony środowiska, chce ukarać koncern grzywną sięgającą 50 mld USD. Tak wielka suma to, zdaniem władz, rekompensata za zniszczone lasy i wymierające walenie w Morzu Ochockim.

Kłopoty z nadzorcą ma również francuski koncern Total, który eksploatuje złoże Charjaga w republice Komi, w północnej Rosji. Francuzi jeszcze do niedawna zamierzali wejść do konsorcjum, które zajmie się wydobyciem gazu ziemnego ze złoża Sztokman, jednego z największych na świecie. Inwestycją miał pokierować Gazprom, który zobowiązał się wybrać, która firma stanie się jego partnerem w gazowym przedsięwzięciu. Jednak na początku tygodnia prezes rosyjskiej spółki Aleksiej Miller oświadczył, że Gazprom sam zajmie się eksploatacją Sztokmana. Pomimo to Total nie daje za wygraną i nadal próbuje wejść w lukratywne przedsięwzięcie. - Szanse francuskiej spółki na udział w inwestycji mogą wzrosnąć, jeśli zaproponuje Gazpromowi dostęp do europejskich gazociągów - twierdzi Dmitrij Mangiljew z IK Prospekt.

Bloomberg