Głosowania nad wnioskami Platformy Obywatelskiej i Sojuszu Lewicy Demokratycznej o samorozwiązanie Sejmu zakończyły trwającą dwa tygodnie dyskusję o przyszłości rządu. Dzięki porozumieniu z Samoobroną w poniedziałek późnym wieczorem PiS mógł liczyć na korzystny rezultat. I tak się stało. Przeciwko skróceniu kadencji zagłosowało za pierwszym razem 242 posłów, za drugim 243. Okazało się, że po stronie rządu opowiedział się Ruch Ludowo-Narodowy, składający się z dezerterów z Samoobrony i LPR. - Nasz klub zdecydował się wspierać działania Jarosława Kaczyńskiego w sprzątaniu kraju - oświadczył w trakcie debaty Krzysztof Szyga, wiceprzewodniczący Ruchu. Posłów nie przekonały argumenty Platformy, że powstała "koalicja marnej reputacji" i dlatego trzeba doprowadzić do wyborów. PO nie powiodła się także próba odrzucenia projektu budżetu na 2007 r. w pierwszym czytaniu. Teraz projekt trafi do prac komisji sejmowych.
Program bez niespodzianek
Ekonomiści zastanawiają się, co nowego zrobi reaktywowany sojusz trzech ugrupowań. Przez cały poniedziałek trwały bowiem negocjacje umowy koalicyjnej. Politycy zapewniali, że niespodzianek nie będzie. - Są tam zaktualizowane ustawy oraz nowe projekty ustaw, które będą procedowane w najbliższych miesiącach - powiedział jednak Roman Giertych, lider LPR. Z tekstu deklaracji nie wynika, by coś miało się zmienić. Z dokumentu wykreślono tylko fragmenty dotyczące już wykonanych zadań - likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych i powołania Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Pojawił się zaś zapis o stworzeniu nowych służb wywiadu i kontrwywiadu. Deklaracja zakłada trwanie koalicji przez trzy lata.
Strony porozumienia zgodziły się także, że poprą projekt przyszłorocznego budżetu. - Nie będzie zwiększenia wydatków, kotwica budżetowa pozostanie bez zmian. Będą pewne przesunięcia w ramach ustalonych limitów. Będziemy starali się wprowadzić nasze poprawki w toku prac komisji - oznajmił przewodniczący Samoobrony, a od poniedziałkowej nocy także wicepremier i minister rolnictwa Andrzej Lepper.
Czekamy na załączniki