Obroty? Znów mizerne. Transakcje? Wciąż mało. A jednak mam wrażenie, że na rynku długu coś się dzieje. Na rynkach bazowych krzywa rentowności ponownie poszła w górę. Polski dług w czwartek jednak się wzmocnił, podobnie jak złotówka i cały nasz region. W środę na aukcji pięcioletnie papiery PS0511 "poszły" z rentownością 5,38 proc., wczoraj można je było sprzedać 11 pb. niżej. Nie inaczej wyglądała sytuacja z dwuletnimi obligacjami OK1208 (wczoraj ich rentowność spadła o 6 pb. do poziomu 4,84 proc. oraz dziesięcioletnimi (5,42 proc., czyli spadek o 5 pb). To i tak mało w porównaniu do Węgier, gdzie pięciolatki zyskały blisko 20 pb w porównaniu ze środowymi szczytami, osiągając wczoraj rentowność 7,75 proc.
Czy czeka nas wyrwanie z marazmu? Może zbyt wcześnie, by o tym mówić. Jednak zbliżamy się do poziomów, które dotychczas stanowiły silną barierę, co może wskazywać, że zainteresowanie inwestorów rynkiem wzrośnie. Nie zdziwię się więc, jeśli wkrótce przełoży się to na wzrost obrotów i włączenie się do gry kolejnych graczy. Dziś, przy braku nowych danych ekonomicznych, jedynie rynki bazowe oraz notowania złotówki mogą dać nowe impulsy dla polskiego długu.