Konflikt między Zespołem Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin a Kopalnią Węgla Brunatnego Konin narasta. "Parkiet" jako pierwszy pod koniec lipca informował, że państwowa kopalnia, jedyny dostawca węgla do PAK-u, zerwała z nim umowę. Poszło jak zwykle o pieniądze. Elektrownia nie zaakceptowała podwyżki cen węgla o 12 proc. Kilka dni temu Pątnów I wyłączył trzy bloki energetyczne z powodu braku surowca. Strony, zamiast łagodzić konflikt, podsycają go.
- Mamy dosyć negocjacji ze Skarbem Państwa i kopalniami węgla brunatnego. W żadnej kwestii nie ma bowiem porozumienia - mimo starań z naszej strony. A przecież docelowo mieliśmy zostać inwestorem w kopalniach - mówi Zygmunt Solorz-Żak, kontrolujący Elektrim i PAK.
- Zastanawiamy się nad tym, aby przestawić elektrownię z węgla brunatnego na gaz - dodaje. Na razie nie potrafi powiedzieć, ile by to kosztowało. Z naszych informacji wynika, że może chodzić o kilkaset milionów złotych. Skąd PAK weźmie gaz? - W świetle przepisów unijnych firma może kupować gaz nie tylko od PGNiG - twierdzi Z. Solorz-Żak. Przestawienie PAK-u na gaz byłoby ciosem dla Konina, bo straciłby odbiorcę. Dlatego kopalnia się broni. - Rozmawiamy z RWE. Niemcy chcą wybudować elektrownię, wykorzystując węgiel brunatny - mówi Leszek Czajor, rzecznik prasowy kopalni. RWE, właściciel warszawskiego Stoenu, oświadczył, że "jest zainteresowany uczestnictwem w nowych projektach, ale nie chce na razie informować o planach".
Co o konflikcie sądzą przedstawiciele branży energetycznej? - Pomysły obu firm, aby uniezależnić się od drugiego partnera, oceniam sceptycznie. To element wzajemnych negocjacji handlowych. Proszę pamiętać, że realizacja obu inwestycji trwałaby co najmniej pięć lat. Ciekawe, jak w tym czasie pracowałyby oba zakłady - mówi ekspert z branży, pragnący zachować anonimowość.
Zygmunt