Próchnik w najbliższą środę otworzy we Lwowie pierwszy zagraniczny sklep. Placówka ruszy z ponadpółtoramiesięcznym opóźnieniem. Producent płaszczy i garniturów wstępnie planował, że salon zacznie działać na początku września. - Mieliśmy problemy z jego uruchomieniem. Wynikały one z niejasnych, a przy tym sprzyjających korupcji przepisów na Ukrainie - tłumaczy Mikołaj Habit, wiceprezes Próchnika. Firma czekała na uzyskanie certyfikatów pozwalających na prowadzenie sprzedaży detalicznej w tym kraju. - Wykluczyliśmy działania nieformalne, dzięki którym zapewne uzyskalibyśmy zezwolenia znacznie wcześniej. Zostało cierpliwe oczekiwanie na decyzje - dodaje M. Habit.
Do końca roku giełdowa spółka chce otworzyć za granicą jeszcze cztery salony firmowe: w Kijowie, Odessie, Moskwie i Sankt Petersburgu. Będą prowadzone przez lokalnych partnerów handlowych, z którymi Próchnik współpracuje teraz w zakresie handlu hurtowego. Placówki powinny ruszyć w drugiej połowie grudnia. - Kończymy już rozmowy dotyczące lokalizacji punktów i zasad współpracy - mówi wiceprezes Próchnika. W przyszłym roku firma chciałaby uruchomić za granicą co najmniej 10 salonów. Eksport zapewnia spółce kilkanaście procent obrotów.