Spółka nie ujawniła popytu zgłoszonego podczas budowy księgi popytu przez inwestorów instytucjonalnych. Fakt, że nie zdecydowano się zwiększyć puli akcji dla inwestorów indywidualnych, pozwala wnioskować, że instytucje również zgłosiły ogromne zapotrzebowanie.
Wielki, niezaspokojony popyt z oferty publicznej jest dobrym prognostykiem dla notowań Domu Development podczas debiutu. - Ostatnio niemal wszystkie spółki wchodzące na giełdę debiutowały na plusie. Ten debiut również powinien być udany, tym bardziej że spółka działa w "modnej" branży, jaką jest deweloperka - zauważa Michał Sztabler analityk DM PKO BP.
Kto by chciał
teraz sprzedawać?
Dotychczasowi akcjonariusze dewelopera zobowiązali się, że nie będą sprzedawać akcji spółki przez kolejny rok. Nie będą więc stanowić źródła podaży papierów. W rękach inwestorów indywidualnych znajduje się natomiast niespełna 3,5 proc. akcji, co z kolei świadczy o dużej stabilności akcjonariatu. Wyniki spółki również nie powinny rozczarować inwestorów. Warszawski deweloper w I półroczu br. wypracował 58 mln zł zysku netto, czyli więcej niż w całym ubiegłym roku (52,2 mln zł).
- Zakładając, że zysk DD wyniesie w tym roku 100-110 mln zł, wskaźnik Cena/Zysk dla spółki wynosi około 20. Inni giełdowi deweloperzy, tacy jak Echo czy GTC, notowani są przy niższych wskaźnikach, ale znaczna część ich zysków pochodzi z przeszacowania wartości portfela nieruchomości. Jeśli przyjmiemy, że w przyszłym roku Dom Development zwiększy zysk o połowę, wówczas wskaźnik C/Z będzie na bardzo atrakcyjnym poziomie - ocenia M. Sztabler. - Powstaje pytanie, jak długo spółka będzie w stanie wypracowywać ponad 100 mln zł zysku netto rocznie. Pamiętajmy, że firma działa w branży charakteryzującej się cyklicznością, a my już powoli zbliżamy się do szczytu koniunktury na rynku nieruchomości - dodaje analityk DM PKO BP.