Skala wierzytelności niskonominałowych może sięgać kwot rzędu kilkudziesięciu milionów złotych w Polsce. Są to pojedyncze długi firm, końcowe zobowiązania większych rozliczeń z dłużnikami oraz całe pakiety, zawierające różne wierzytelności, w tym o niewielkich nominałach. Ściąganie tych pieniędzy nie jest atrakcyjne dla firm windykacyjnych głównie ze względu na niewielki zysk, a często nawet i straty.
Niskie faktury
Problem odzyskania długów o niewielkich kwotach dotyczy przede wszystkim małych i średnich przedsiębiorców. - Np. producent styropianu przysłał nam pakiet wierzytelności wartych w sumie ok. 200 tys. zł. Wśród nich były różne nominały: od 500 zł do 70 tys. Dłużnikami są w tym przypadku małe, jednoosobowe firmy budowlane aż po większe hurtownie - opowiada Piotr Drzewiecki, dyrektor handlowy spółki Pragma Inkaso. Niespłacone długi o niskich nominałach to nie tylko domena branży budowlanej, lecz również firm handlowych oraz doradztwa personalnego. - Brak zapłaty za druk często dotyka również firm poligraficznych i drukarni - zapewnia Tomasz Starzec z Centrum Reklamy Olimpic.
Sporo długów pochodzi również z sektora bankowego i telekomunikacyjnego.
- W portfelach wierzytelności telekomunikacyjnych, które do nas trafiają, mogą się także znaleźć faktury o wartości nawet kilkunastu czy kilkudziesięciu złotych. Równocześnie banki kierują do windykacji wierzytelności, które powstały w wyniku naliczenia odsetek za opóźnienia w spłacie zobowiązania, kredytu itp. Odsetki te często stanowią niewielkie kwoty. Dostajemy również do obsługi portfele, w których długi mają podobną wartość - niskie kwoty należności są np. pochodną kar za przejazd bez ważnego biletu i oscylują w okolicach 90-120 zł - opowiada Piotr Krupa, prezes firmy Kruk.