Podczas drugiego czytania projektów zmian w PIT i CIT jedynym prorządowym ugrupowaniem, jakie złożyło poprawki, było Prawo i Sprawiedliwość. Koalicjanci PiS - Samoobrona i Liga Polskich Rodzin, jak również Blok Ludowo-Narodowy - zrezygnowali ze swoich aspiracji poprawiania systemu podatkowego. Wczorajsza debata była bowiem ostatnim momentem na zgłoszenie nowych pomysłów przez posłów.
Stemperowane apetyty
Posłuszeństwo w koalicji oznacza, że zmiany w PIT i CIT wejdą w kształcie zbliżonym do propozycji rządowych, i tylko w niewielkim stopniu obciążą budżet. Wiceminister finansów Jarosław Neneman ocenia, że w wyniku obu nowelizacji wpływy podatkowe zmniejszą się o około 600 mln zł. Tymczasem jeszcze dwa tygodnie temu Samoobrona forsowała kosztujące kilkanaście miliardów złotych zwolnienie z podatku dochodów poniżej minimum socjalnego. Liga Polskich Rodzin domagała się z kolei hojnych ulg podatkowych dla rodziców. Obie partie zrezygnowały w końcu z tych postulatów. To ewidentny dowód na to, że porozumienie z PiS działa. - Nasz klub parlamentarny, wypełniając zobowiązania koalicyjne, opowiada się za propozycją rządową jako rezultatem kompromisu koalicyjnego - deklaruje Renata Beger (Samoobrona). - Popieramy w całości projekty rządowe. Nie zamierzamy zgłaszać dodatkowych poprawek, by nie opóźniać prac nad ustawami - dodaje Bogusław Sobczak (LPR).
Musi być solidarnie
Oba ugrupowania zapowiadają jednak, że nie zrezygnują ze swoich postulatów w przyszłości. Samoobrona marzy o wprowadzeniu 1,5-proc. opodatkowania przychodów, przy jednoczesnym obniżeniu stawki CIT z 19 do 10 proc. Z kolei LPR zapowiedziała walkę o nowe ulgi na dzieci.