Reklama

Wrócimy do katalogów cen aut?

Sejm nie zdąży z uchwaleniem podatku od samochodów, zastępującego wadliwą akcyzę. Fiskus wróci więc do korzystania z usług rzeczoznawców

Publikacja: 30.10.2006 09:15

W listopadzie, najpóźniej w grudniu, spodziewać się należy niekorzystnego dla Polski wyroku Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. ETS zakwestionuje zasady pobierania podatku od rejestracji aut. Mimo to posłowie nie spieszą się z wprowadzeniem nowej taksy, zależnej od normy spalania i pojemności silnika. Rządowy projekt ustawy o podatku od samochodów, złożony w Sejmie w czerwcu, nie doczekał się nawet drugiego czytania.

Parlament ma czas

W ubiegły czwartek odbyło się posiedzenie specjalnej podkomisji, złożonej z posłów Komisji Finansów Publicznych, Rozwoju Przedsiębiorczości i Infrastruktury. Omówić miał proponowane przepisy. Okazało się wówczas, jak bardzo jesteśmy opóźnieni z ich wdrażaniem. Przewodniczący komisji Krzysztof Maciejewski (PiS) poprosił dopiero o dodatkowe ekspertyzy. Nic więc dziwnego, że wiceminister finansów Jarosław Neneman uznał, że przed 2007 r. nie ma szans na uchwalenie ustawy. "Rzeczpospolitej" powiedział, że zamiast czekać na efekty prac Sejmu, obniży obecne stawki akcyzy na auta tak, by były one zgodne z wymogami Unii Europejskiej. Bruksela kwestionowała przede wszystkim różnicowanie poziomu podatku zależnie od wieku pojazdu (od 3,6 aż do 65 proc. jego wartości). Eksperci zaproszeni na posiedzenie podkomisji sugerowali, że najlepszym rozwiązaniem jest zrównanie stawek aut nowych i używanych, a w przypadku tych drugich do obliczenia podatku stosowanie wartości rynkowych pojazdu. Obecnie akcyzę płaci się od deklarowanej wartości - nagminnie zaniżanej.

Wracamy do wycen?

To zaś oznacza, że urzędy celne (pobierają akcyzę) mogą wrócić do korzystania z usług rzeczoznawców - a właściwie do jednej firmy. Przed wejściem do Unii Europejskiej, wartość auta podlegająca ocleniu była weryfikowana zwykle na bazie katalogów cen EurotaxGlass?s. Firma dostarcza informacji o wartości pojazdów z większości europejskich rynków. Fakt, że jest to intratne przedsięwzięcie, dowodzi przejęcie EurotaxGlass?s przez brytyjski fundusz inwestycyjny Candover w maju tego roku za 480 mln euro.

Reklama
Reklama

Przed 2004 r., katalogi Eurotaksu zamawiał niemal każdy urząd. Kiedy deklarowana wartość celna odbiegała od średniej rynkowej, celnicy prosili o dodatkowe wyjaśnienia. Po akcesji część urzędów zrezygnowała z tak dokładnej weryfikacji. Teraz rozpoczną ją zapewne na nowo.

Eurotax nie jest jedyny

Na rynku istnieją wprawdzie rozmaite zestawienia cen używanych pojazdów. W Polsce szacunki prowadzi między innymi Polski Związek Motorowy oraz firmy ubezpieczeniowe. Teoretycznie, w przypadku wątpliwości fiskusa co do deklarowanej ceny, podatnik może powołać się na wycenę dowolnego rzeczoznawcy. Ale to Eurotax ma międzynarodową renomę i w przypadku importu używanych aut daje możliwość odwołania się do ich wartości na innych rynkach. Co więcej, w Austrii czy na Węgrzech kody stosowane w katalogach firmy wpisywane są do dowodów rejestracyjnych pojazdów.

Ministerstwu Finansów trudno jednak będzie się odwołać w przepisach podatkowych bezpośrednio do Eurotaksu. Stanowiłoby to nieuzasadnioną preferencję jednej firmy. W rzeczywistości jednak korzystanie z katalogów jest już chyba przesądzone.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama