Reklama

Portfele Ukraińców kuszą także polskich bankowców

O podboju rynku bankowego naszych wschodnich sąsiadów myślą już trzy polskie instytucje finansowe. Zawartością portfeli Ukraińców interesuje się już jednak niemal cała bankowa śmietanka Europy

Publikacja: 06.11.2006 09:28

Kijów to ostatnio najmodniejszy kierunek wycieczek europejskich bankierów. Tylko w ostatnich osiemnastu miesiącach na Ukrainie zagraniczne instytucje przeprowadziły 12 transakcji kupna rodzimych banków. Za naszą wschodnią granicą w sektor usług bankowych inwestują Włosi, Francuzi, Austriacy, Szwedzi, Rosjanie, a także Czesi i Węgrzy. Swoje plany podboju ukraińskiego rynku mają też polskie instytucje finansowe. Nic dziwnego - Ukraina to 47 milionów ludzi, czyli potencjalnie rynek większy od polskiego. Aktywa bankowe na Ukrainie to jedynie 33 miliardy euro na koniec 2005 r. (dla porównania - w Polsce były to 152 miliardy, czyli prawie 5 razy więcej), a bankowy rachunek ma niespełna 20 proc. dorosłych mieszkańców Ukrainy (w Polsce ten odsetek przekracza 60 proc.). I mimo że za Bugiem działa już ponad 150 banków komercyjnych, rynek wciąż nie jest nasycony usługami bankowymi i - zdaniem obserwatorów - wciąż jest miejsce dla nowych graczy. Dziesięć największych banków ukraińskich kontroluje nieco ponad połowę udziałów w tym rynku, podczas gdy w Polsce w rękach największych graczy jest już ponad 72 proc. rynku usług bankowych, a w Czechach czy na Węgrzech ten odsetek przekracza nawet 80 proc.

W ostatnich sześciu latach aktywa wszystkich ukraińskich banków wzrosły o połowę. Jeśli do tego dodać dobre perspektywy makroekonomiczne, przy tempie wzrostu produktu narodowego brutto o ponad pięć procent rocznie i stabilnym kursie lokalnej waluty - hrywny - nie powinno dziwić rosnące zainteresowanie zagranicznych inwestorów tamtejszym rynkiem.

Zdaniem Jana Krzysztofa Bieleckiego, prezesa Pekao - jednego z dwóch polskich banków, które zdecydowały się zainwestować na Ukrainie - tamtejszy rynek bankowy ma poziom polskiego sprzed 10-12 lat i jest duże prawdopodobieństwo, że będzie się rozwijał równie dynamicznie jak nasz.

Jesienna wyprawa na Kijów

Ambitnych planów walki o ukraiński rynek nie kryją zatem dwa największe polskie banki: PKO BP i Pekao. Obie instytucje jeszcze tej jesieni chcą znacznie zwiększyć swoją obecność na rynku naszego wschodniego sąsiada. Mają jednak różne pomysły na jego podbój. PKO BP zamierza skupić się na wzroście organicznym swojego Kredobanku, Pekao myśli raczej o przejęciach. Obaj rodzimi giganci chcą też w krótkim czasie awansować do czołowej dziesiątki największych banków na Ukrainie.

Reklama
Reklama

- Nie wiem, czy plany polskich banków nie są zbyt ambitne. Ukraińskie banki rozwijają się bowiem w bardzo szybkim tempie i nie wiadomo, czy nakłady, jakie zamierzają ponieść obie polskie instytucje, pozwolą im zrealizować założone przez nie cele. Konkurencja jest coraz większa, a wielu graczy już mocno usadowiło się na tamtym rynku - ocenia Marcin Mazurek, analityk firmy badawczej Intelace Research, autor opracowań na temat ukraińskiego sektora bankowego.

A plany obu polskich banków rzeczywiście wyglądają imponująco (przynajmniej na papierze). Jak zapowiedział w ubiegłym tygodniu pełniący obowiązki prezesa PKO BP, Sławomir Skrzypek, inwestycje na Ukrainie będą jednym z kluczowych elementów przygotowywanej właśnie strategii rozwoju PKO BP na kolejne sześć lat. Według zamierzeń PKO BP, Kredobank w ciągu najbliższych dwóch lat zwiększy sieć placówek z obecnych 80 do 350. W planach jest też przeniesienie centrali banku ze Lwowa do stołecznego Kijowa. PKO BP chciałby, aby w tym czasie jego ukraińskie przedsięwzięcie zwiększyło udział w tamtejszym rynku usług bankowych z obecnych 1,5 proc. do 3 proc. i awansowało z 25. pozycji do pierwszej dziesiątki największych banków. Bank nie ujawnia natomiast, ile zamierza wydać na te inwestycje. PKO BP jest większościowym akcjonariuszem Kredobanku od 2004 r., kiedy wykupił udziały innego polskiego banku - Kredyt Banku.Nie mniej ambitne plany ma największy krajowy rywal PKO BP - bank Pekao. Warszawska instytucja w ciągu dwóch lat zainwestuje w swój ukraiński bank 125 mln dolarów. Ma jej to pozwolić w zdobyciu aż10-procentowego udziału w tamtejszym rynku usług bankowych. Warszawski bank jest właścicielem 82,4 proc. akcji niewielkiego UniCredit Bank Ukraina. Bank z Łucka (również i tu planowana jest przeprowadzka do Kijowa) kontroluje obecnie niespełna 1 proc. ukraińskiego rynku bankowego. Pekao, które w ramach grupy UniCredit od niedawna odpowiada za inwestycje na tamtym rynku, ma jeszcze w tym roku przejąć bank HVB Ukraina (przypomnijmy, że HVB od ubiegłego roku jest także częścią włoskiej grupy UniCredit). Dzięki nowym inwestycjom i fuzji z filią HVB sieć oddziałów UniCredit Ukraina ma urosnąć w 2008 r. do 150 placówek we wszystkich najważniejszych miastach kraju. Obecnie Pekao ma na Ukrainie dwa oddziały, a HVB sześć. Dotychczas polski bank zainwestował w swoją wschodnią filię (jeszcze do tego roku działała jako Pekao Ukraina) ok. 55 mln dolarów. Według prezesa Jana Krzysztofa Bieleckiego, po wszystkich tych inwestycjach UniCredit Ukraina ma plasować się w pierwszej szóstce największych banków na Ukrainie. Pekao nie wyklucza też, że kupi jeszcze jeden średniej wielkości ukraiński bank.

- Większe szanse na tym rynku daję Pekao, wykazuje większą determinację w tym, co robi, i może też skorzystać z kapitałów swojego strategicznego inwestora UniCredit oraz z doświadczeń HVB, który ma duże tradycje inwestowania w krajach Europy Środkowej i Wschodniej - uważa Marcin Mazurek.

Do inwestycji na ukraińskim rynku szykuje się jeszcze jedna polska instytucja - Getin Holding. Wrocławska spółka przygotowała nową emisję swoich akcji, z której środki - ponad 640 mln zł - mają posłużyć na ekspansję w Rosji i na Ukrainie. Wrocławski holding negocjuje właśnie zakup jednego z małych banków za Bugiem. Na jego bazie Getin chce powtórzyć sprawdzony już w Polsce model biznesowy - usługi finansowe dla masowego klienta (przede wszystkim kredyty konsumenckie i hipoteczne). Do końca roku Getin chce powołać spółkę Getin International, która będzie odpowiadała za inwestycje na Wschodzie. Na jej czele stanie Bernard Afeltowicz, twórca sukcesu jednej z największych firm pośrednictwa kredytowego w naszym kraju, CLA (obecnie AIG Credit).

Rzesze klientów,

niskie aktywa

Reklama
Reklama

O ile wschodnie inwestycje polskich instytucji są bądź dopiero w fazie planowania, bądź na początkowym etapie ich realizacji, to zagraniczni konkurenci naszych banków zdążyli już zdobyć na Ukrainie całkiem dobre pozycje. Nie można też zapominać o bankach z kapitałem ukraińskim, które - mimo zagranicznej konkurencji - trzymają się mocno. Największym ukraińskim bankiem pozostaje Privatbank, kontrolowany przez grupę inwestorów z Dniepropietrowska. O ile pod względem funduszy własnych czy wielkości aktywów bank ten jest blisko dziesięciokrotnie mniejszy od polskiego PKO BP, to skalą działalności może już zaimponować: ma sieć 2,2 tys. placówek i agencji (PKO BP - 1,24 tys.), 3,2 tys. bankomatów (PKO BP - 1,89 tys.) i prowadzi ponad 9 mln kont osobistych (przy 6 mln takich rachunków w największym polskim banku). W pierwszej piątce jest też Ukreximbank, który należy do Skarbu Państwa, a na szóstej pozycji jest jeszcze jeden państwowy bank, Oschadny Bank. Pod względem wielkości sieci przewyższa on nawet Privatbank - łącznie ma ponad 6 tys. placówek.

Także dwa największe ukraińskie banki kontrolowane przez zagranicznych inwestorów - Aval Bank (80 proc. jego akcji ma austriacki Raiffeisen) i UkrsibBank (ponad połowa udziałów należy do francuskiego BNP Paribas) - mogą pochwalić się dużą liczbą oddziałów (odpowiednio 1,4 tys. i 950) oraz ponadmilionową rzeszą klientów. Te liczby uświadamiają, jak wiele wysiłku i kosztów będą musiały ponieść polskie banki, jeśli będą chciały się liczyć na ukraińskim rynku.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama