Po tym, jak w środę zakończono kontrole w jeleniogórskiej Jelfie, zarząd w każdym momencie spodziewa się decyzji Głównego Inspektora Farmaceutycznego (GIF) o możliwości wznowienia produkcji. - Mieliśmy nadzieję, że właśnie temu będzie poświęcona czwartkowa konferencja prasowa ministra zdrowia. Tymczasem Zbigniew Religa i Zofia Ulz, Główny Inspektor Farmaceutyczny, nie podali konkretów w kwestii wznowienia produkcji. Przygotowano pięć raportów i na wszystkie z nich w środę odpowiedzieliśmy, przesyłając harmonogramy usunięcia uchybień. Każdy dzień bez produkcji to olbrzymie koszty - mówi Radosław Popiel z biura prasowego Jelfy.
Analitycy szacują, że jeleniogórska spółka może tracić dziennie nawet ponad 1 mln zł. - Na razie nie podliczamy strat - powiedział "Parkietowi" Saulius Jurgelenas, prezes Jelfy oraz litewskiego Sanitasu (właściciel jeleniogórskiej spółki). W czwartek, tuż przed konferencją ministra zdrowia, na której miały zapaść kluczowe dla Jelfy decyzje, notowania firmy na giełdzie w Wilnie zostały zawieszone. Dlaczego? - Zgoda (lub jej brak) na wznowienie produkcji w spółce córce mogłaby mieć duży wpływ na notowania Sanitasu. Chcieliśmy zapewnić inwestorom identyczny dostęp do informacji - tłumaczy Saulius Jurgelenas.
Zgoda na wznowienie produkcji ma zapaść po tym, jak przeanalizowane i zaakceptowane zostaną harmonogramy działań naprawczych. - Zależy nam, aby doszło do tego jak najszybciej. Jest możliwe, że decyzja zapadnie jeszcze w czwartek - poinformowała Zofia Ulz. Bolesław Piecha, wiceminister zdrowia, powiedział wczoraj, że prawdopodobnie produkcja będzie uruchamiana stopniowo. Najpierw ma ruszyć wytwarzanie maści, a następnie tabletek. Najpóźniej zacząłby pracę dział zajmujący się produkcją ampułek i fiolek, gdzie przypuszczalnie doszło do feralnej pomyłki. Przypomnijmy, że w opakowaniach Corhydronu wytwarzanego przez Jelfę znalazł się bardzo silny specyfik używany podczas operacji. Prokuratura już od ponad tygodnia bada sprawę pomyłki z lekiem. Zajmie się również trzema urzędami: GIF-em, Urzędem Rejestracji Leków i Narodowym Instytutem Zdrowia. Zbigniew Religa zwrócił się wczoraj w tej sprawie do prokuratora, który ma zbadać, czy żaden z tych urzędów nie popełnienił przestępstwa.