Reklama

Aferzysta i dobre obyczaje

Społeczna czy środowiskowa infamia może być równie skuteczna, jak odebranie szlachectwa

Publikacja: 20.11.2006 09:58

Aferzysta na wolności - krzyczały przed chwilą na pierwszych stronach gazety. Rywin, odpowiadając na pytania dziennikarzy, zapewniał, że "czuje się obrzydliwie", ale, niestety, nie był to chyba komentarz ani do decyzji sądu, który wypuścił go z więzienia, ani przejaw swoistej autoironii.

Z niedawnych badań studentów, które opisywała prasa, wynika, że większość z nich na pytanie, czy kradzież to rzecz zła, czy dobra, odpowiada - to zależy. Niby nic nowego, bo przynajmniej od czasów Sienkiewicza wiadomo, że jak mnie ukraść - to źle, a jak ja ukraść - to już dużo lepiej. Jednak na tle niezliczonych afer i aferek gospodarczych takie wyznanie "młodej polskiej inteligencji" nie wróży nam dobrze. Pociecha w tym może, że "zdrowsza część narodu" wyjechała za granicę i kiedyś jeszcze wróci.

Na chwilę zostawmy Rywina. Trudno mi wymienić przedsiębiorstwo, zwłaszcza z grona tych, którym przyglądałem się baczniej w ramach zawodowych obowiązków, gdzie nie byłoby jakiejś - małej przynajmniej - afery i choćby jednego - małego przynajmniej - aferzysty. To samo może powiedzieć wielu moich kolegów. Może takie nasze szczęście, a właściwie - nieszczęście. A może z natury rzeczy firmy dzielą się na takie, które miały, mają lub będą mieć aferę na głowie?

Los aferzystów bywa różny. Rywin na krótko i po wielu bojach, ale jednak trafił za kratki, co urosło do rangi symbolu. W tej sytuacji właściwie nie ma już znaczenia, jak długo siedział. Co nie znaczy, że nie rozumiem komentatorów, których irytuje decyzja sądu o przedterminowym zwolnieniu. Czasem wyroki - nie twierdzę, że ten; trzeba by tu głębszej analizy - mogą rzeczywiście sprawiać wrażenie, jakby były dowodem "niezawisłości od rozumu". - Jestem dumny, że mogłem stanąć przed niezawisłym sądem - triumfował Marek Małecki, obrońca Rywina. Ciekawe, czy powiedziałby to samo, gdyby decyzja sądu była niekorzystna dla jego klienta.

Mam wrażenie, że aferzystów zresocjalizować najtrudniej. Niektórym miałem przecież okazję dobrze się przyjrzeć. Oni doskonale wiedzą, co robią. Nie działają pod wpływem impulsu, alkoholu czy innej "pomroczności jasnej". Oni angażują zwykle całą swoją wiedzę i inteligencję na użytek złej sprawy. Na dodatek z niskich pobudek, bo z myślą o własnych korzyściach.

Reklama
Reklama

Wróćmy jednak do pytania, jak to się dzieje, że jest ich tylu. Odpowiedź, że są za słabo ścigani i za lekko karani, nie załatwia sprawy. To zresztą ciekawe, ani w przypadku Rywina - ani w podobnych sprawach nikt się nie zastanowił, czy uwięzienie musi być jedyną dolegliwością dla aferzysty. Są przecież takie sankcje, od których nie może winnego uwolnić sąd i przed którymi nie uchroni go też najlepszy obrońca.

Dawniej za cięższe przestępstwa, np. za zbiorowe kradzieże, groziła infamia, czyli kara na czci. Infamis nie mógł pełnić urzędów czy istotnych funkcji. Często tracił majątek, zawsze - pozycję. Innym bądź jednoczesnym rozwiązaniem była banicja. Te przepisy już nie obowiązują. Nie w sensie prawnym. Jednakże towarzyska banicja może być równie dotkliwa, jak wygnanie z kraju. A społeczna czy środowiskowa infamia - równie skuteczna, jak odebranie szlachectwa i pozbawienie pozycji. Naturalnie, wszystko jest jednak kwestią zasad. Studenci na pytanie o kradzież będą odpowiadać tak a nie inaczej, dopóki nie będzie dla wszystkich jasne, że to rzecz paskudna. Że nikt złodzieja czy łapownika nie poklepie po plecach, nie zaprosi na przyjęcie lub do telewizyjnego programu, nie będzie się z nim publicznie afiszował.

W kodeksie Boziewicza jest ciekawa lista ludzi niehonorowych. Być może nasze pojęcie o tym, kto ma honor, a kto nie i czym się go plami, jest już nieco inne. Ale nie zmieniło się chyba tak bardzo, by przeczyć, że bez honoru są "osoby karane za przestępstwo pochodzące z chciwości zysku lub inne mogące danego osobnika poniżyć w opinii ogółu". Nadto - "niehonorowi są też ustawicznie obcujący z ludźmi notorycznie niehonorowymi" - bo trzeba się szanować i baczyć, by i nasz honor nie dozRywina i jemu podobnych nie trzeba stale trzymać w więzieniu. Czasem wystarczy nie podawać im ręki.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama