Reklama

Budowlany boom

Nie ma powodów, by przypuszczać, że koniunktura w budownictwie w najbliższym czasie się załamie

Publikacja: 21.11.2006 08:10

Jeszcze długo przed naszym wejściem do Unii Europejskiej analitycy powszechnie zwracali uwagę, że sektorem, który szczególnie może skorzystać na akcesie, jest budownictwo. Brzmiało to wówczas szczególnie dobrze dla przedsiębiorstw budowlanych, które tkwiły w najgłębszym kryzysie od początku transformacji. Spadające przychody, malejąca wartość dodana, bankructwa przedsiębiorstw i masowe zwalnianie pracowników - tak wyglądała sytuacja w sektorze budowlanym w latach 2000-2003. Negatywne skutki dekoniunktury w budownictwie odczuwane były w wielu innych branżach - przede wszystkim w produkcji materiałów budowlanych.

Dzisiaj, dwa lata po akcesie, nastroje w budownictwie są całkowicie odmienne. Branża rozwija się znacznie szybciej niż przemysł i usługi. Poprawia się sytuacja finansowa firm budowlanych, a popyt w niektórych segmentach rynku budowlanego rośnie szybciej niż możliwości jego zaspokojenia przez przedsiębiorstwa.

Na bardzo dobrą koniunkturę w budownictwie złożyło się kilka czynników. Po pierwsze, nasze wejście do Unii Europejskiej i związany z tym napływ funduszy inwestycyjnych. Po drugie, ożywienie całej gospodarki i wzrost inwestycji w sektorze przedsiębiorstw - część z tych inwestycji ma charakter budowlany, a przez to generuje popyt na usługi budownictwa. I wreszcie po trzecie, boom na rynku mieszkaniowym.

Dobra koniunktura w budownictwie widoczna jest też na Giełdzie Papierów Wartościowych. Spółki budowlane i związane z sektorem budowlanym osiągają dobre wyniki, zatem ceny ich akcji idą w górę.

Jak długo jeszcze sektor budowlany będzie rozwijał się tak dynamicznie? Pytanie to mogą zadawać sobie zarówno inwestorzy giełdowi lokujący swój kapitał w spółkach budowlanych, jak i sami przedsiębiorcy z sektora budowlanego. Obecnie nie ma w zasadzie powodów do przypuszczeń, że koniunktura w budownictwie w najbliższym czasie się załamie. Wręcz przeciwnie - czynniki, które decydują obecnie o dobrej kondycji sektora, powinny w najbliższych latach oddziaływać jeszcze silniej. Dotyczy to przede wszystkim napływu do Polski środków unijnych przeznaczonych na rozwój infrastruktury. Przemawiają za tym doświadczenia innych krajów, które wcześniej niż Polska wchodziły do UE. Na przykład w Hiszpanii, w ciągu pięciu pierwszych lat po akcesie konsumpcja cementu zwiększyła się z niecałych 18 mln do ponad 28 milionów ton. Obecnie, czyli 20 lat po wejściu Hiszpanii do UE, zużycie cementu wynosi tam około 40 milionów ton. Polska to nie Hiszpania, u nas sezon budowlany trwa kilka miesięcy krócej, ale i tak widać wyraźnie, jaki potencjał rozwojowy dla sektora budowlanego wiąże się z członkostwem w Unii.

Reklama
Reklama

Najlepszym dowodem na dobre perspektywy budownictwa jest fakt, że obecnie jako największe zagrożenie dla rozwoju sektora wymienia się coraz bardziej odczuwalny brak rąk do pracy. Pojawia się obawa, że w najbliższej przyszłości może okazać się, że są środki na realizację inwestycji, a nie ma kto tych prac wykonać. Kłopoty firm budowlanych z siłą roboczą są oczywiście związane z wyjazdami pracowników budowlanych do pracy za granicę. Sposobem na ich zatrzymanie może być jedynie wzrost płac, ale trudno oczekiwać od krajowych firm budowlanych, aby płaciły swoim pracownikom tyle co ich zachodni konkurenci.

Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama