Banki samochodowe to najbardziej wyspecjalizowane instytucje finansowe na naszym rynku. Z zasady ich jedynym produktem są kredyty przeznaczone na finansowanie zakupu pojazdów produkowanych przez koncerny samochodowe, pod szyldem których działają poszczególne banki. Z zasady, gdyż większość z tych instytucji ma w swojej ofercie także kredyt na zakup używanych samochodów, niekoniecznie produkowanych przez macierzysty koncern. I ten model bankowości przez lata sprawdzał się znakomicie. Boom na rynku samochodowym pod koniec lat dziewięćdziesiątych i na początku obecnego dziesięciolecia sprawiał, że portfel nowych kredytów tych instytucji rósł rokrocznie o kilkadziesiąt procent.
Samochodowy zastój
Rynek wydawał się na tyle obiecujący, że na otwarcie swoich banków w Polsce zdecydowało się aż osiem światowych motoryzacyjnych gigantów: niemiecki Volkswagen, amerykańskie General Motors i Ford, włoski Fiat, japońska Toyota, francuskie Renault i Peugeot-Citroen oraz amerykańsko-niemiecki DaimlerChrysler.
Jednak stagnacja na rynku sprzedaży nowych aut spowodowała spadek akcji kredytowej w bankach samochodowych. W ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy br. siedem banków samochodowych (bez RCI Bank Polska, który nie ujawnia wyników sprzedaży) udzieliło kredytów na łączną sumę 1,29 mld zł - to o prawie 100 mln zł mniej niż w analogicznym okresie 2005 r. I zdaniem samych bankowców, perspektywy na rychłą poprawę na rynku autokredytów są raczej niewielkie - głównie za sprawą utrzymującego się na bardzo wysokim poziomie napływu aut używanych z krajów Unii Europejskiej.
Internet na kłopoty