Tanie linie lotnicze Centralwings, spółka zależna od Polskich Linii Lotniczych LOT, liczy, że zostanie sprywatyzowana już w przyszłym roku. Choć decyzja Ministerstwa Skarbu, właściciela 69 proc. kapitału LOT-u, zapadła kilka dni temu, to szefowie Centralwings już planują przygotowania do przekształceń.
Razem, ale osobno
Zarząd Centralwings dopuszcza dwa warianty prywatyzacji przedsiębiorstwa. - Zarówno kapitał z giełdy, jak i znalezienie strategicznego partnera są dobrym rozwiązaniem. Cel jest przecież ten sam, pozyskanie pieniędzy na rozwój - mówi Maciej Kwiatkowski, prezes lotniczej firmy.
Niestety, nie ujawnia planów, ile pieniędzy spółka chciałaby pozyskać dzięki zmianom w akcjonariacie. Chwali się natomiast tym, że ma już pierwsze sygnały od instytucji finansowych i firm związanych z lotnictwem o tym, że byłyby zainteresowane inwestycją w Centralwings. - W zeszłym roku bank inwestycyjny JP Morgan szacował naszą wartość na 300 mln zł. Według naszych wewnętrznych wyliczeń, teraz jesteśmy warci około 500 mln zł. Nie powinno być więc kłopotów ze znalezieniem chętnego na nasze akcje - tłumaczy M. Kwiatkowski. Spółka chciałaby pozyskać pieniądze na rozwój i jednocześnie zostać nadal w grupie LOT. Oznaczałoby to, że do inwestora lub na giełdę może trafić maksymalnie 49 proc. akcji przewoźnika. Ireneusz Dąbrowski, wiceminister skarbu, deklarując możliwość sprzedaży Cenralwings, stwierdził, że MSP może pozbyć się większościowego pakietu przedsiębiorstwa. Jak będzie w rzeczywistości? Nie wiadomo, obie strony dopiero będą przygotowywać plan rozwoju linii. - Ostateczna decyzja zależy jednak od MSP - dodaje prezes Kwiatkowski.
Najpierw zyski