Reklama

Centralwings chce zmian

Przewoźnik ma już pierwsze sygnały od inwestorów, którzy chcieliby kupić jego akcje

Publikacja: 09.12.2006 07:31

Tanie linie lotnicze Centralwings, spółka zależna od Polskich Linii Lotniczych LOT, liczy, że zostanie sprywatyzowana już w przyszłym roku. Choć decyzja Ministerstwa Skarbu, właściciela 69 proc. kapitału LOT-u, zapadła kilka dni temu, to szefowie Centralwings już planują przygotowania do przekształceń.

Razem, ale osobno

Zarząd Centralwings dopuszcza dwa warianty prywatyzacji przedsiębiorstwa. - Zarówno kapitał z giełdy, jak i znalezienie strategicznego partnera są dobrym rozwiązaniem. Cel jest przecież ten sam, pozyskanie pieniędzy na rozwój - mówi Maciej Kwiatkowski, prezes lotniczej firmy.

Niestety, nie ujawnia planów, ile pieniędzy spółka chciałaby pozyskać dzięki zmianom w akcjonariacie. Chwali się natomiast tym, że ma już pierwsze sygnały od instytucji finansowych i firm związanych z lotnictwem o tym, że byłyby zainteresowane inwestycją w Centralwings. - W zeszłym roku bank inwestycyjny JP Morgan szacował naszą wartość na 300 mln zł. Według naszych wewnętrznych wyliczeń, teraz jesteśmy warci około 500 mln zł. Nie powinno być więc kłopotów ze znalezieniem chętnego na nasze akcje - tłumaczy M. Kwiatkowski. Spółka chciałaby pozyskać pieniądze na rozwój i jednocześnie zostać nadal w grupie LOT. Oznaczałoby to, że do inwestora lub na giełdę może trafić maksymalnie 49 proc. akcji przewoźnika. Ireneusz Dąbrowski, wiceminister skarbu, deklarując możliwość sprzedaży Cenralwings, stwierdził, że MSP może pozbyć się większościowego pakietu przedsiębiorstwa. Jak będzie w rzeczywistości? Nie wiadomo, obie strony dopiero będą przygotowywać plan rozwoju linii. - Ostateczna decyzja zależy jednak od MSP - dodaje prezes Kwiatkowski.

Najpierw zyski

Reklama
Reklama

Przygotowując się do prywatyzacji firma chce równolegle poprawić wyniki finansowe. W III kwartale tego roku Centralwings zarobił na czysto nieco ponad 20 mln zł. To pierwsze zyski w dwuletniej działalności spółki. - Trzecie kwartały są najlepsze dla wszystkich przewoźników. Na całoroczną rentowność musimy jeszcze poczekać. Liczę, że zysk netto za cały rok osiągniemy na koniec 2008 r. Przyszły rok zamkniemy jeszcze ze stratą. Będzie ona na pewno mniejsza niż w tym roku - mówi Maciej Kwiatkowski. Na koniec tego roku spółka będzie 60 mln zł na minusie. - Zarabiamy już na działalności operacyjnej, i to jest dobry znak, jednak jeszcze musimy ograniczyć koszty - dodaje M. Kwiatkowski. Na razie szef Centralwings nie ujawnia, ile spółka zarobi w tym roku na przewozach lotniczych. Mówi tylko, jak chce ograniczyć koszty działania.

Jednym z podstawowych punktów planu jest zwiększenie liczby połączeń obsługiwanych z portów regionalnych. - Warszawski Terminal 1 jest bardzo drogi. Dlatego zaczynamy latać z Łodzi, Szczecina czy Katowic, gdzie jest coraz większy ruch i są znacznie mniejsze koszty. Z chęcią przenieślibyśmy się na mniejsze, tańsze lotnisko pod Warszawę - mówi prezes Kwiatkowski.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama