Dysproporcja w zachowaniu segmentu średnich i dużych spółek jest widoczna od początku grudnia. Początkowo słabość średniaków względem blue chips przybrała formę słabszego wzrostu. Po kilku dniach MIDWIG zaczął stopniowo tracić, a WIG20 rozpoczął konsolidację. W piątek w obu przypadkach doszło do znaczącej wyprzedaży. Indeks średnich przedsiębiorstw stracił 1,9 proc., a wskaźnik giełdowych tuzów poszedł symbolicznie w górę. W sumie MIDWIG jest teraz ok. 5 proc. poniżej grudniowej górki, a WIG20 trochę ponad nią.
Balon został nadmuchany
Czy słabość średniaków może zapowiadać gorsze czasy dla całego rynku? Przecież to nie one decydują o jego kondycji, lecz takie firmy jak PKO BP, Pekao, TP, KGHM czy PKN. Problem jednak w tym, że grupa blue chips jest mocno spolaryzowana i nic nie wskazuje, by to miało się zmienić. Cena miedzi pozostaje pod presją i bardziej realne jest w tej chwili przełamanie wsparcia przy 6,5 tys. USD za tonę niż rozpoczęcie trwałego ruchu w górę. Cena ropy po wyprzedaży z lata nie może się podnieść. Pozostaje wciąż poniżej 12-miesięcznej średniej, poniżej której notowania nie spadły ani razu w trakcie wzrostu trwającego od początku 2004 r. aż do września tego roku. Zachowanie kursu TP pokazuje, że po euforycznym przyjęciu wyników za III kwartał wracają stare obawy przed zaostrzającą się konkurencją i w efekcie utratą rynku. Na krótką metę zwiększone koszty będzie niósł ze sobą program redukcji zatrudnienia.
W dalszym ciągu zagadką pozostają banki. Z jednej strony ich wyceny od dłuższego czasu są niezbyt atrakcyjne, z drugiej notują nieustanny wzrost zysków, co tworzy wokół tej branży otoczkę zwiększonego bezpieczeństwa.
Obawy dotyczące kilku największych giełdowych firm utrzymują się od kilku miesięcy i były jedną z przyczyn szturmu na walory mniejszych przedsiębiorstw. Na nich w sporym stopniu skupiała się w ostatnim czasie aktywność naszych instytucji.