Reklama

Czy zbiorowa euforia doprowadzi do załamania notowań?

Gdy euforia zakupów akcji ustąpi panicznej wyprzedaży, indeksy MIDWIG i WIRR poczują grawitację. Kto wie, czy nie większą niż w maju

Publikacja: 19.12.2006 07:52

Podczas gdy wskaźnik WIG20 na dobre nie uporał się jeszcze z majowym szczytem hossy, indeksy średnich i małych spółek przez niemal cały rok biją kolejne rekordy. Fundusze małych spółek zalewane gorącym kapitałem sprzedają jednostki w ciągu kilku godzin, a masowe przekonanie graczy o zwielokrotnieniu majątku przybiera rozmiary histerycznej euforii. Czy wszyscy już zapomnieli o krachu z początku 2000 roku?

Indeks MIDWIG obliczany w oparciu o notowania 40 średnich spółek dotarł do 3900 pkt i już o 30 proc. poprawił majowe rekordy. Możliwe, że pchany siłą owczego pędu osiągnie 4000 pkt, co dałoby wzrost o 80 proc. w br. wobec 27,6 proc. notowanych w 2005 r.

Jeszcze goręcej jest w segmencie 75 małych spółek z rynku równoległego, tworzących indeks WIRR. Wskaźnik ten po wzroście o 15,5 proc. w 2005 roku eksplodował i przy kursie 13 324 pkt (14 grudnia 2006) zyskuje w br. już ponad 130 proc. Patrząc z szerszej perspektywy, WIRR wzrósł dziesięciokrotnie od końca 2002 r., MIDWIG ponadczterokrotnie, a WIG20 ponadtrzykrotnie.

Napływ funduszy z Unii, boom inwestycyjny, wzrost popytu konsumpcyjnego - powtarza się listę argumentów tłumaczących spektakularne wzrosty i mających usprawiedliwić dalsze zwyżki cen polskich akcji (zwłaszcza średnich i mniejszych). Prawdą jest, że przy PKB przekraczającym 5 proc. wiele przedsiębiorstw notuje rekordowo dobre wyniki finansowe, a eksport kwitnie mimo umacniającego się złotego. Ale i w dyskontowaniu powinny być jakieś granice rozsądku.

Pasmo rekordów indeksów MIDWIG i WIRR przyciąga nowe zastępy ciułaczy, bez wahania wsiadających do pędzącego pociągu małych i średnich spółek. Powszechnie popełniany jest podstawowy błąd, polegający na oczekiwaniu równie wysokich zysków w przyszłości. W pogoni za akcjami zapomniano o 30-proc. majowej przecenie MIDWIG-u, gdyż została odrobiona z nawiązką. Umysły rozpalane są kolejnymi nowymi emisjami akcji z prawem poboru, wciąż działa magia osoby R. Karkosika. Redukcje powyżej 90 proc. w ofertach publicznych są na porządku dziennym, a wielokrotne lewarowanie wkładu własnego stało się uznanym zbiorowym nałogiem. Euforię podsycają liczne media. A gdzie w tym całym zamieszaniu podziały się fundamenty? Policzyliśmy wskaźnik cena/zysk dla indeksów MIDWIG i WIRR za ostatnie cztery kwartały (dane z zamknięcia sesji 14 grudnia 2006 r.). Wyliczeń dokonano na dwa sposoby: pierwszy to zwykła średnia arytmetyczna ze wskaźników C/Z dla poszczególnych spółek notujących zysk, drugi natomiast (bliższy realiom) powstał jako C/Z ważony udziałem w tych indeksach spółek z zyskiem netto. Do obliczeń wzięto skonsolidowany zysk netto jednostki dominującej, oprócz części małych spółek publikujących raporty jednostkowe. Uwzględniono także zaistniałe w III kwartale rozwodnienia kapitału w drodze nowych emisji. W przypadku tegorocznych debiutantów dołączonych do WIRR wzięto ich wynik za ostatnie 3 kwartały.

Reklama
Reklama

Jak widać, oba indeksy oderwały się od fundamentów wskutek dominacji emocji nad racjonalną kalkulacją. Za bezpieczny, neutralny poziom dla C/Z uznaje się przedział 15-20 lub bardziej tolerancyjnie - do 25. Dla przykładu, spośród 52 spółek z WIRR notujących zysk za ostatni rok wskaźnik C/Z powyżej 30 ma 21 spółek. Podczas hossy wskaźniki fundamentalne przegrzewają się, natomiast pod koniec bessy niemało jest akcji z jednocyfrowym C/Z i wtedy nadarza się prawdziwa długoterminowa okazja do zakupów.

To pokazuje, jaki jest dziś potencjał spadku, zwłaszcza że oprócz cykli koniunkturalnych występują cykle waluacyjne. Ostrzegawczo rosną obroty. W najbliższych tygodniach balon ma szansę jeszcze przetrwać dzięki walce zarządzających funduszami o jak najlepsze roczne wyniki. Problemem jest natomiast realne ryzyko załamania indeksów MIDWIG i WIRR w ciągu kilku kolejnych miesięcy, co gwałtownie przerwie łańcuszek szczęścia. Odrabianie strat będzie już znacznie wolniejsze niż po majowym tąpnięciu. Brak handlu kontraktami na MIDWIG odcina możliwość zabezpieczenia pozycji w akcjach, pozostaje tylko ich sprzedaż.

Spadki są gwałtowniejsze od wzrostów. Zyski osiągane miesiącami mogą stopnieć lub przerodzić się w straty po kilku tygodniach. Gdy euforia ustąpi panicznej wyprzedaży, indeksy MIDWIG i WIRR poczują grawitację, kto wie, czy nie większą niż w maju. Dlatego rozsądny inwestor, zamiast bez namysłu kupić przewartościowane akcje, powinien powiedzieć: - Dziękuję, nie wchodzę. Za kilka miesięcy kupię znacznie taniej. Może nawet o ponad jedną trzecią taniej. Ale to moja opinia. "Rynek wie lepiej".

EXpander

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama