Ostatnie sesje roku przebiegają przy zmniejszonej aktywności inwestorów. Wczoraj po południu euro kosztowało 3,8056 zł, dolar 2,8910 zł.
O tym, jakie jest nastawienie inwestorów do krajowych aktywów i złotego, przekonamy się dopiero po Nowym Roku. A sytuacja jest ciekawa. Złoty, podobnie jak inne waluty w regionie, należał w 2006 roku do najmocniejszych na świecie. Choć w połowie grudnia kurs euro spadł do 3,779 zł i był to najniższy poziom od marca, to jednak historycznych minimów z początku 2006 roku (3,75-3,76 zł) nie udało się pokonać. Przez cztery ostatnie sesje złoty tracił do euro na wartości, załamało się wybicie poniżej lokalnego dołka z połowy listopada (3,79 zł). Z jednej strony mamy zatem silne fundamenty i dużą formację techniczną zapowiadającą dalsze umocnienie złotego, z drugiej pewne kłopoty z pokonaniem historycznego minimum ma EUR/PLN. Problemy z kontynuacją hossy ma także rynek akcji, ale tych sygnałów nie potwierdzają obligacje. Zapowiada się, że początek roku rozstrzygnie o kierunku krajowych rynków finansowych na kilka najbliższych miesięcy.