Wczoraj w siedzibie Polskich Sieci Elektroenergetycznych odbyło się posiedzenie zespołu sterującego ds. budowy elektrowni atomowej w Ignalinie na Litwie.
Jacek Socha, prezes PSE, rozmawiał z przedstawicielami firm z Litwy, Łotwy i Estonii. Dyskutowano o warunkach, na których Polska przystąpi do konsorcjum, które wybuduje elektrownię atomową na Litwie. Chociaż wszyscy członkowie grupy roboczej są przychylnie nastawieni do naszego udziału w budowie elektrowni, to pojawia się rozbieżność w kwestii warunków współpracy. Dlatego wczoraj powołano zespół ekspertów, który do końca stycznia przedstawi zarządowi PSE rekomendację na temat udziału Polski.
W założeniach przyjmowanych początkowo przez trzy kraje nadbałtyckie reaktor miał mieć moc od 800 do 1600 megawatów. Jednak wraz z naszym przystąpieniem do tego projektu pojawiają się przypuszczenia, że elektrownia zostanie rozbudowana do 3200 MW. To bardzo podniosłoby koszt budowy, który początkowo oszacowano na 2,5-4 miliardy euro. Celem konsorcjum jest realizacja tego projektu do 2014-2015 roku.
Na jak najszybszym rozpoczęciu prac zależy Litwie, która wstępując do Unii Europejskiej, zobowiązała się, że do 2009 roku wyłączy reaktor obecnie pracujący w Ignalinie. Elektrownia ta, zbudowana jeszcze w czasach ZSRR, posiadała siłownię tzw. typu czarnobylskiego i uznana została przez specjalistów za niebezpieczną. W 2005 roku Litwa zamknęła pierwszy blok.
Niedawno premier Litwy Gediminas Kirkilas powiedział, że negocjacje w sprawie budowy nowego reaktora elektrowni atomowej będą trudne. Wyraził jednak przekonanie, że nowy reaktor powstanie zgodnie z wcześniejszymi założeniami.