Padający pierwszy raz w tym roku obfity śnieg ochłodził nieco gorące nastroje panujące w ostatnich dniach na warszawskiej giełdzie. Skala wcześniejszego optymizmu pozwoliła indeksowi największych spółek poprawić nawet historyczne maksimum. Potwierdziło się, że grudniowo-styczniowa skala przeceny najważniejszych blue chipów była przesadzona. Część spadku skorygował już KGHM, istotnie wzrosła wycena TP, kurs PKN ustabilizował się na dosyć niskim poziomie, a przodownictwo we wzrostach nadal należy do sektora bankowego. Jego najwięksi przedstawiciele co rusz ustanawiają nowe rekordy notowań (BZ WBK, Pekao, BRE Bank, BPH). Nawet jeśli chwilowo jedna z większych spółek nie rośnie (np. PKO BP), to na jej miejsce pojawiają się kolejne, które pod wpływem czynników natury fundamentalnej przejmują pałeczkę liderów.

Dzięki ostatniemu 10-proc. wzrostowi wartości indeksu

WIG20 szybko odeszliśmy od myślenia w kategoriach dalszej przeceny do myślenia o oporach w trendzie rosnącym. Analiza techniczna usprawiedliwia takie podejście, bo dzięki ostatniemu wzrostowi na wykresie pojawiły się liczne sygnały kupna, w szczególności na dziennym MACD, który nie tylko dynamicznie przebił linię sygnalną, ale także poziom równowagi. Bardzo ważne jest również to, że korekta spadkowa zatrzymała się na średniej arytmetycznej ze 100 sesji. Jeśli to trend długookresowy jest najważniejszy, to właśnie takie sygnały podnoszą jego wiarygodność i świadczą o jego sile. Nawet mimo to, że jeszcze niecałe dwa tygodnie temu nastroje większości inwestorów i obserwatorów rynku były fatalne.

Dzięki zwyżce indeks WIG20 ponownie znalazł się ponad wzrostową linią trendu. Z jednej strony to dobrze, że zatrzymanie wzrostu nastąpiło dokładnie na poziomie linii łączącej wierzchołki z lipca i grudnia ubiegłego roku. Kombinacja obu linii układa się we wzrostowy klin, który przeważnie kończy trend rosnący. Jednak o słabości formacji świadczy na szczęście rosnący w miarę budowania formacji obrót.