Londyn rywalizuje z Nowym Jorkiem, a euro z dolarem
Na lanczu dla finansowych guru w śnieżnym Davos jeden temat wywołał dużą gorączkę: rywalizacja między Nowym Jorkiem i Londynem o miano globalnego centrum finansowego. Odkąd Londyn ma więcej ofert publicznych niż Nowy Jork, reprezentanci USA zachodzą w głowę, czy mogą - i czy powinni - powstrzymać ten dryf na wschód. Uwaga skupiła się na trendach dotyczących IPO, ale ukazały się i inne prowokujące dane, które obserwatorzy rynku powinny sobie zanotować. Międzynarodowe Stowarzyszenie Rynków Kapitałowych (ICMA) podało, że w 2006 r. 49 proc. nowych międzynarodowych emisji obligacji było denominowane w euro, prawie dwa razy więcej niż w dolarach. Z około 10 bln dolarów obligacji międzynarodowych już 45 proc. jest denominowanych w euro - co czyni europejską walutę dominującą na tym rynku. Teraz euro jest królem, choć jeszcze w 2002 r. to w "zielonych" była denominowana ponad połowa papierów.
Frankfurter Rundschau 26 stycznia 2007
Niemcy coraz częściej
narzekają na ubezpieczycieli
Ponad 18 tys. Niemców było w ubiegłym roku niezadowolonych z usług firm ubezpieczeniowych i pozwało je do sądu. To wzrost niemal o dwie trzecie w porównaniu z 2005 r. - Nie pamiętam, by kiedykolwiek niezadowolenie było aż tak duże - mówi prof. Wolfgang Roemer, niezależny ekspert ds. rynku ubezpieczeń, którego zadaniem jest rozwiązywanie sporów między stronami. Były sędzia sądu najwyższego (BGH) od sześciu lat zajmuje się pozwami klientów występujących przeciwko firmom ubezpieczeniowym. Twierdzi, że do tej pory było ich co roku około 10 tys. Za tak znaczy wzrost w tym roku odpowiedzialne są przede wszystkim spółki sprzedające ubezpieczenia na życie. Z ich usług niezadowolonych jest 9,2 tys. osób - trzykrotnie więcej niż średnio do tej pory. Ostatnio wydano kilka wyroków korzystnych dla klientów ubezpieczycieli. Roemer uważa, że liczba pozwów wzrosła właśnie z powodu tych precedensowych rozstrzygnięć, które dają Niemcom nadzieję na odszkodowania.