Rezerwa Federalna nieprędko podejmie decyzję o obniżaniu stóp procentowych. Amerykańscy ekonomiści przewidują, że stanie się to najwcześniej pod koniec roku.

To zasadnicza zmiana w prognozach. Jeszcze kilka tygodni temu powszechnie oczekiwano na Wall Street cięcia stóp procentowych jeszcze przed wakacjami. Okazuje się jednak, że gospodarka USA w dużo lepszym stopniu amortyzuje skutki końca boomu na rynku nieruchomości. Z najnowszego sondażu wśród 56 ekonomistów przeprowadzonego w minionym tygodniu na zlecenie "USA Today" wynika, że gospodarka USA w I półroczu rozwijać się będzie w stosunkowo wolnym tempie, ale nie na tyle słabo, aby uzasadniało to łagodzenie polityki monetarnej. Dlatego też większość ekonomistów utrzymuje prognozę wysokości stóp procentowych na poziomie 5,25 proc. W tym okresie ekonomiści spodziewają się też lekkiego wzrostu bezrobocia. Natomiast w II półroczu oczekiwana jest lekka poprawa koniunktury.

Ekonomiści różnią się już w opiniach co do dalszych posunięć w polityce monetarnej. Analizy Merrill Lynch i US Trust przewidują obniżanie stóp. Z kolei ekspertyzy Bear Sterns oraz Conference Board mówią raczej o możliwości dalszego zaostrzania polityki monetarnej. Rozbieżność wynika z tego, że różnie ocenia się ryzyko inflacji oraz ewentualnego zwolnienia gospodarki.

Dwudniowe posiedzenie Komitetu Otwartego Rynku Rezerwy Federalnej zamykać będzie pierwszy rok pracy Bena Bernanke na funkcji prezesa Fed. Następca Alana Greenspana zbiera od ekonomistów i analityków bardzo dobre recenzje za pierwszy rok swojej pracy.

Gdy Bernanke obejmował stanowisko, Fed ciągle jeszcze kontynuował cykl podwyżek stóp procentowych. Zakończył się on w czerwcu i na razie wszystko wskazuje na to, że Bernanke i jego koledzy wybrali właściwy moment na zamknięcie cyklu. Gospodarka USA miękko amortyzuje skutki kryzysu na rynku nieruchomości, a Bernanke skutecznie oparł się pokusie obniżania stóp z tego właśnie powodu. Bernanke chwalony jest też za dużą przejrzystość polityki Rezerwy Federalnej.(Nowy Jork)