Reklama

To prawie niemożliwe, aby rok 2007 był lepszy od 2006

Z Simonem McMahonem, dyrektorem finansowym Opal Property Developments - spółki inwestującej w łódzkie lofty w dawnej fabryce Scheiblera (*), rozmawia

Publikacja: 30.01.2007 09:01

Jak ocenia Pan 2006 rok na polskim rynku nieruchomości?

Rozwój rynku nieruchomości w ubiegłym roku dalece przerósł nasze plany i oczekiwania. Sądzę, że polski rynek nieruchomości był lepszy niż ktokolwiek w tym biznesie mógł to przewidzieć.

Rynek staje się bardziej dojrzały, co daje nam dużo więcej pewności siebie do prowadzenia dalszych inwestycji w Polsce. Poszerzamy nasz biznes o kolejne polskie miasta - jesteśmy zainteresowani zakupem nowych terenów, najchętniej także starych, historycznych budynków, które będziemy mogli rewitalizować. Najważniejsze inwestycje będziemy jednak prowadzić w Łodzi.

Jaki będzie rok 2007?

Uważam, że bieżący rok będzie również dobry, bardzo dobry. Trudno się jednak spodziewać, że będzie on lepszy niż rok 2006. To prawie niemożliwe. Sądzę, że wzrost cen bardziej będzie się rozkładał na całą Polskę, choć nierównomiernie. Miastami, w których wzrost cen będzie najmocniej odnotowany, będą - jak sądzę: Łódź, Poznań i Wrocław. Tam też mamy zamiar prowadzić inwestycje.

Reklama
Reklama

Jaka jest Pana prognoza średniej wzrostu cen nowych mieszkań w Polsce w 2007 roku?

Dla całej Polski wzrost może wynieść 5-10 procent. Dla Warszawy, myślę, będzie to ponad 5 procent, dla Łodzi - bliżej 10 procent. We Wrocławiu, Poznaniu i Gdańsku - podobnie jak dla Łodzi - około 10 procent. W Gdańsku wzrost może wynieść 7-10 procent.

W których więc miastach Polski warto zainwestować na początku 2007 roku?

Poza Łodzią, bo to oczywiste, stawiamy na Poznań i Gdańsk. Jesteśmy oportunistami, korzystamy z okazji rynkowych, ponieważ ceny rosną bardzo szybko. Jesteśmy deweloperem i wszystko szczegółowo analizujemy. Inwestorzy również powinni być ostrożni. Wierzę, że najlepsze rynki dla inwestorów indywidualnych to Łódź, a także Poznań - ze względu na biznes i turystów z Niemiec, oraz Gdańsk - z tego samego powodu. We Wrocławiu, ze względu na ograniczoną przestrzeń rozwoju, pojawią się możliwości dużych wzrostów cen. Wszystko dzięki skoncentrowanemu obszarowi tego miasta.

Ale przedmieścia i okolice Wrocławia nie są zagospodarowane - jest dużo miejsca do budowy nowych osiedli mieszkaniowych wokół stolicy Dolnego Śląska.

Inwestycje wewnątrz miasta są jednak o wiele lepsze. Na obrzeżach, jak widać po Warszawie, rynek jest trochę mniejszy ze względu na większą dostępność. Inwestycje powinny być skoncentrowane w centrum.

Reklama
Reklama

A inwestycje w Krakowie?

Mam wrażenie, że Kraków jest trochę jak Warszawa. Rynek staje się tam bardzo nasycony. Również tam można szukać możliwości, ale nie są one już takie, jak w innych miejscach. Ziemia jest tam bardzo droga.

W Polsce mówi się, że ceny nowych mieszkań osiągnęły sufit i że już nie wzrosną. W Warszawie jest najdrożej. Jak będzie dalej? Odbiją się od sufitu?

Jeśli chodzi o Warszawę, nie mogę się zgodzić z takim twierdzeniem, ponieważ stolica Polski staje się centrum Europy Środkowej. Warszawę można porównać do roli Chicago w Stanach Zjednoczonych - miejsca, w którym prowadzi się interesy. Ogromna liczba firm będzie tu lokowała swoje bazy operacyjne ze względu na siłę przygotowania zawodowego ludzi, atrakcyjnych kosztów. Ze względu na połączenia lotnicze również komunikacja staje się coraz lepsza. Najlepszym przykładem jest nasza firma: chcąc prowadzić tu interesy, nie jest dobrym rozwiązaniem co chwilę przylatywać z Australii i wracać. Ceny więc będą rosnąć, ale wolniej. Dlatego powiedziałem, że w Warszawie średnia wzrostu cen może wynieść ponad 5 procent, a w innych miastach więcej.

Nie obawia się Pan jednak odwrotu i spadku cen w Polsce?

Zawsze można się o to martwić, ale sądzę, że na innych rynkach to ryzyko jest dużo większe niż na rynku polskim. Polska gospodarka jest bardzo atrakcyjna dla inwestorów i nieważne, gdzie na świecie jesteś - jeśli przybywają ogromni inwestorzy, to poprawia to gospodarkę i zawsze kończy się inwestycjami na rynku nieruchomości.Jakie rynki są teraz mniej atrakcyjne?

Reklama
Reklama

Powód, dla którego przybyliśmy do Polski z Australii, to fakt, że rynek australijski nie ma w tym momencie potencjału wysokiego wzrostu. Nasz rynek rósł bardzo szybko i w pewnym momencie się zatrzymał, podobnie jak w USA.

Zatem w którym regionie Europy Środkowo-Wschodniej warto teraz zainwestować pieniądze w nieruchomości?

Aktualnie prowadzimy inwestycje w Polsce, Rumunii, mamy też zamiar rozpocząć biznes w Gruzji i na Ukrainie.

Dlaczego Gruzja?

Dlaczego? Bo tam też są możliwości. Dziś nikt w ten rynek nie wierzy. Tak samo było z Łodzią, zanim tam zainwestowaliśmy. Podejmujemy jednak ryzyko i przyglądamy się Gruzji.

Reklama
Reklama

A Bułgaria?

W Bułgarii nie przeprowadziliśmy jeszcze dostatecznej liczby analiz rynku. Nie dam więc odpowiedzi na to pytanie.

Dziękuję za rozmowę.

(*) inwestycja Opal Property

Developments

Reklama
Reklama

w łódzkie lofty

spowodowała

gwałtowny wzrost cen na tamtejszym rynku nieruchomości; ceny wzrosły z 2900 zł

w XII 2005 r.

do 4436 zł za metr kwadratowy

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama