Reklama

PROGNOZY 2007 - DODATEK SPECJALNY

Publikacja: 31.01.2007 08:51

Jaki będzie rok, który od czterech tygodni powoli rozpoznajemy? Pisząc wstęp do ubiegłorocznych "Prognoz", zacząłem - podobnie zresztą jak i dwa lata temu - od posłania nieżyjącego już Jana Nowaka-Jeziorańskiego. Do czego nawoływał legendarny "Kurier z Warszawy"? Wielokrotnie za swojego życia apelował, by Polacy poradzili sobie jakoś z "etosem narzekania" i zaczęli dostrzegać pozytywne strony otaczającego świata. Nie wiem, czy nie jestem zbytnim optymistą, ale wydaje mi się, że ów apel powoli zaczynamy sobie brać do serca. Jestem też przekonany, że bardzo duża w tym zasługa sytuacji gospodarczej. No, bo jeśli coraz większej liczbie Polaków żyje się lepiej (podobno rosną płace), to i odbiór tego, co nas otacza, jest bardziej przyjazny. Nie znaczy to oczywiście, że nad Odrą i Wisłą mamy świat bez skazy. Jest się jednak z czego radować. Postrzeganie naszego podwórka ciut inaczej wygląda jednak z zewnątrz. Im dalej od Polski, tym lepsze zdanie o naszych firmach. Tak w każdym razie wynika z najnowszego badania Edelman Trust Barometr przeprowadzonego wśród liderów opinii w osiemnastu krajach świata. Wyniki nie są dla nas korzystne, szczególnie jeśli chodzi o zdanie sąsiadów. Najgorszą opinię o polskim biznesie mają Niemcy i Brytyjczycy. Tam zaufanie do polskich firm deklaruje zaledwie niespełna 20 procent ankietowanych. A kto nas ceni? Kto wierzy naszym przedsiębiorcom? Najwyższe noty wystawiono Polsce w dalekich krajach - w Chinach i Meksyku wskaźnik zaufania wynosi ponad 50 procent. Jak z tego widać, jest nad czym pracować, by podnieść markę Polski, polskiego biznesu

za miedzą. I to powinno być jednym z tegorocznych zadań. Tak bowiem jest, że wysokość wskaźnika pozytywnego postrzegania biznesu danego państwa ma bezpośrednie przełożenie na wymianę międzynarodową (oddolną, a nie wymuszoną, na przykład, czynnikami globalnymi, takimi jak chociażby potrzeby energetyczne). Poza tym za sąsiada zawsze warto mieć kogoś, kto nas ceni. Czy te marzenia mają szansę na spełnienie? "Najważniejsze próbować" - mówi mój znajomy. Nie straćmy więc tej okazji. Pamiętajmy jednak, że "cnota nie znosi ani nadmiaru, ani niedomiaru". Dlatego w chęci przypodobania się innym też trzeba zachować zdrowy umiar.

O zdrowym rozsądku musimy też pamiętać, inwestując

(dla lepszego jutra rzecz jasna). Oczywiście, wielu pragnęłoby osiągnąć finansowy sukces podobny na przykład do tego, jaki był udziałem mieszkającego na przełomie XIX i XX wieku w Warszawie Nikołaja Szelechowa, handlarza kawiorem. Jeśli jednak tak się nie stanie, to przecież jeszcze nie koniec świata. Poza garniturami z wełny traveller są też na przykład sympatyczne płócienne marynarki. Podobno będą modne w tym roku. A i tak najważniejsze jest nie co, ale jak się nosi.

No i w jakim towarzystwie. A to z rynkową koniunkturą ma już niewiele wspólnego.

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama