Reklama

Program jest. Co dalej?

W USA w 1987 r. wprowadzono obowiązek podawania w zeznaniach podatkowych, obok imienia dziecka, również numeru ubezpieczenia społecznego. Efekt? Liczba dzieci w zeznaniach spadła o... 7 milionów!

Publikacja: 13.03.2007 08:38

Najpierw, na początku dwudziestego wieku, pojawiły się kilkunastotysięczne demonstracje, mające na celu walkę o prawo kobiet do pracy w godziwych warunkach. Potem pojawiły się goździki i prezenty. W tym roku Dzień Kobiet przyniósł jednak coś nowego. Otóż tym razem rząd przedstawił program polityki prorodzinnej, który postawił sobie dwa cele: odwrócenie dotychczasowych niekorzystnych trendów demograficznych (spadek liczby urodzeń) oraz poprawę sytuacji materialnej polskich rodzin.

Ponieważ Polacy żyją coraz dłużej, a liczba urodzeń zmniejsza się, naturalną konsekwencją jest stopniowe starzenie się społeczeństwa. W rezultacie za kilkadziesiąt lat coraz mniejsza liczba osób pracujących będzie musiała opłacać podatki, z których utrzymywana będzie coraz większa liczba osób pozostających bez pracy (emerytów, rencistów, dzieci oraz bezrobotnych). O ile więc już obecnie skala obciążeń podatkowych i parapodatkowych jest znaczna, o tyle przyszłość zapowiada się znacznie gorzej. Z tego względu rządowy projekt wydaje się wyjątkowo potrzebny.

Zwolennicy aktywnej polityki socjalnej ucieszą się zapewne z zawartej w nim deklaracji pomocy finansowej dla rodzin, w tym wielodzietnych. Jednocześnie po raz pierwszy popularne hasła polityczne (pomoc rodzinom) zostały sprawnie połączone z postulatami ekonomistów i demografów, nawołujących do przeciwdziałania starzeniu się społeczeństw.

Wielość propozycji zawartych w programie rządowym jest zarówno jego zaletą, jak i wadą. Można tam znaleźć na przykład postulat wydłużenia urlopów macierzyńskich. Chociaż zmiana ta może okazać się relatywnie kosztowna (rocznie 600 mln zł), jej skuteczność w zwiększaniu przyrostu naturalnego będzie zapewne znikoma, co zresztą wydają się przyznawać nawet autorzy projektu rządowego ("Nadmiernie długie urlopy macierzyńskie pogarszają sytuację kobiety na rynku pracy, a w rezultacie (...) mogą oznaczać odłożenie w czasie decyzji prokreacyjnych"). Z drugiej strony, jest to działanie, które zwiększa szanse na uzyskanie poparcia politycznego dla całego programu, a przez to ułatwia jego wprowadzenie w życie.

Są również rozwiązania, które może wydają się zdecydowanie mniej spektakularne, jednak prawdopodobnie będą zdecydowanie skuteczniejsze. Do takich rozwiązań należą plany wydłużenia godzin pracy przedszkoli oraz działania mające na celu zwiększenie ich dostępności.

Reklama
Reklama

Skuteczność tych propozycji polega przede wszystkim na tym, że koncentrują się one na usuwaniu przeszkód, które przy obecnych trendach kulturowych przyczyniają się do późniejszego niż dotychczas zakładania rodziny.

Są wreszcie propozycje, które zapewne będą miały niewielki wpływ na liczebność rodzin, jednak mimo wszystko wydają się potrzebne. Takim rozwiązaniem jest na przykład uzależnienie kwoty wolnej od podatku od liczby dzieci na utrzymaniu podatnika. Skutki finansowe dla rodzin będą niewielkie - z tego tytułu rodziny "otrzymają" dziennie zawrotną kwotę 1,37 zł na każde dziecko. Z drugiej jednak strony, osłabiony zostanie mechanizm, który z niewiadomych względów preferuje podatników niewychowujących dzieci.

Oczywiście same pomysły nie wystarczą i dlatego skuteczność powyższego programu będzie uzależniona od szczegółowych rozwiązań, a nie samych deklaracji. Jako przykład niech posłużą choćby doświadczenia z polityką rodzinną w Stanach Zjednoczonych (opisane przez Jeffreya Liebmana w artykule "Who Are the Ineligible EITC Recipients?" opublikowanym w "National Tax Journal"). Otóż w Stanach przed 1987 rokiem wystarczyło w swoim zeznaniu wymienić imiona posiadanych dzieci, by skorzystać z odpowiednich ulg podatkowych. Od 1987 roku wprowadzono obowiązek podawania w zeznaniach podatkowych, obok imienia dziecka, również numeru ubezpieczenia społecznego. Efektem było nagłe zmniejszenie liczby dzieci wykazywanych w zeznaniach o, bagatela, siedem milionów...W skrócie, rządowy program polityki rodzinnej stanowi krok w dobrym kierunku. Miejmy nadzieję, że w toku prac nad jego kształtem nie zostanie on przekształcony wyłącznie w wehikuł do rozdawania pieniędzy.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama